My nie mamy nic do stracenia, a bardzo dużo do zyskania. Postaramy się popsuć rywalom piłkarskie święto, postawić kropkę nad „i”, a po znakomitym sezonie zająć czwarte miejsce w tabeli” - powiedział prezes Wisły Jacek Kruszewski.

 

Po zwycięstwie 4:1 nad Koroną Kielce w 36. kolejce, Wisła Płock wróciła na czwarte miejsce w tabeli i w ostatnim meczu sezonu będzie walczyć o utrzymanie tej pozycji oraz grę w europejskich pucharach. Na przeszkodzie płocczanom stać będzie Jagiellonia, która walczy o tytuł mistrza Polski. Ekipa białostocka ma trzy punkty straty do prowadzącej Legii Warszawa.

 

„Co by się nie wydarzyło, to i tak za nami jest fantastyczny sezon. Bez względu na to, czy zajmiemy czwarte, czy piąte miejsce - niżej nie spadniemy - będzie to wielkie osiągnięcie, bo przed sezonem niewielu stawiało na końcowy sukces. Dla nas jest ważne, że do ostatniej kolejki walczymy o najwyższe stawki, a patrząc na tabelę, możemy otrzeć się nawet o trzecie miejsce. Wielka szkoda, że przegraliśmy w Warszawie i u siebie z Zagłębiem” - wyjaśnił Kruszewski.

 

Jego zdaniem, drużyna stanie na wysokości zadania i będzie walczyć o miejsce w pucharach europejskich.

 

„Osiągnęliśmy już bardzo dużo, a możemy jeszcze więcej. Nie mamy nic do stracenia. Jeśli uda nam się pokonać Jagiellonię, a w Białymstoku zrobiliśmy to w tym sezonie przed sześcioma tygodniami, to sprawimy nawet nie niespodziankę, ale będzie to sensacja. W niedzielnym meczu 36. kolejki z Koroną widać było, że zawodnicy są mocno naładowani energią i mimo zmęczenia sezonem, mają jeszcze coś do udowodnienia. Postaramy się zepsuć Jagiellonii piłkarskie święto. Choć są blisko tytułu mistrza, to muszą jeszcze liczyć na porażkę Legii w Poznaniu. My liczymy tylko na siebie” - tłumaczy prezes.

 

Jednak bez względu na wynik i ostateczne rozstrzygnięcia, w Płocku wszyscy cieszą się z sukcesu, jakim jest tak wysoka pozycja na koniec sezonu.

 

„Przed rozpoczęciem rozgrywek, gdy podpisywaliśmy kontrakt z Jerzym Brzęczkiem, ten wynegocjował sporą premię dla całego sztabu szkoleniowego, jeśli drużyna zajmie miejsce I – VI. Wtedy niewiele osób wierzyło, że to może być możliwe, ale teraz zapewniam, że wypłata pieniędzy będzie największą z możliwych przyjemności. Zapisane w regulaminie są także premie dla zawodników, są już ustalenia i terminy, kiedy zostaną wypłacone. Nikt nie ma tu żadnych zastrzeżeń” - zapewnia J. Kruszewski.

 

Do Białegostoku wybiera się spora grupa sympatyków drużyny, kibice zapłacą tylko 35 zł za bilet. Druga duża grupa obejrzy pojedynek na telebimie ustawionym przed płockim ratuszem.

 

Ostatnia kolejka rozgrywek została zaplanowana na niedzielę na godz. 18.00.