Lekkoatletyczny mityng zorganizowano w centrum Białegostoku po raz pierwszy. Odbył się na głównym placu w centrum miasta. To miejsce chętnie odwiedzane przez białostoczan i turystów, gdzie znajduje się wiele lokali gastronomicznych.

Słoneczna pogoda sprzyjała niedzielnym spacerom i na Rynku Kościuszki pojawiły się tłumy ludzi. Kibice mogli oglądać zmagania lekkoatletów z trybun rozstawionych wokół placu, na których zmieściło się 900 osób, ale publiczność licznie zajęła też miejsca przy barierkach, a niektórzy oglądali zawody ze swoich balkonów.

Sportowcy, wśród których było wiele gwiazd polskiej lekkoatletyki, rywalizowali w trzech konkurencjach: skoku wzwyż, skoku o tyczce i pchnięciu kulą. Mogli liczyć na głośny doping publiczności. Konkurs pchnięcia kulą kobiet wygrała Paulina Guba z AZS UMCS Lublin, wśród mężczyzn najlepszy był Brazylijczyk Darlan Romani, w skoku o tyczce triumfował Piotr Lisek, a w skoku wzwyż - Ukrainiec Andrij Procenko.

Sportowcy w rozmowach z PAP podkreślali, że mityngi, które odbywają się nie w halach czy na stadionie, a np. jak w Białymstoku w centrum miasta, to dla nich okazja do spotkań z kibicami i publicznością, która żywo reaguje, a klaskaniem i okrzykami bardzo wspiera podczas próby.

"To też wspaniała okazja do promocji lekkoatletyki. Widać, że jest świetna publiczność, chciałbym, aby na wszystkich zawodach ludzie tak przyjmowali sportowców" - powiedział PAP dyskobol Piotr Małachowski, który w Białymstoku... pchał kulą.

Dwukrotny wicemistrz olimpijski postanowił po 12 latach powrócić do... kuli, ale - jak podkreślał - "tylko na chwilę".

"W Białymstoku pobiłem swój rekord życiowy" - żartował w rozmowie. Przypomniał, że przed laty pchnął kulę na odległość 12,73 m, a w niedzielę - 13,59 m. "Może moja technika nie była najlepsza, ale było dobrze, a to jest najważniejsze" - dodał.

Przed własną publicznością wystąpiła białostoczanka Klaudia Kardasz z Podlasia Białystok. Kulomiotka powiedziała PAP, że to wielki stres startować w swoim mieście, ale - jak dodała - doping kibiców bardzo jej pomógł.

Guba z kolei przyznała, że mimo niecodziennej otoczki takich startów "nie można traktować niczym żart". "Ci ludzie przyszli tutaj dla nas, żeby obejrzeć, i nie można sobie żartować, tylko trzeba pchać na poważnie" - zaznaczyła.

Jak dodała, mityng poza stadionem to fajna sprawa, bo "publiczność jest bardzo blisko". Powiedziała, że na początku się obawiała tej bliskości, ale - jak podkreśliła - "ludzie stworzyli dobrą atmosferę i przyszły prawdziwe tłumy". "Zdecydowanie lepiej się pcha przy publiczności i przy muzyce" - mówiła z uśmiechem.

Zadowolony z atmosfery był też tyczkarski wicemistrz świata Piotr Lisek, któremu publiczność kibicowała, by przeskoczył 5,80 m, ale mimo trzech prób nie udało mu się to. Zwyciężył wynikiem 5,65 m.

"Zrobiłem pościg za fotoreporterem, byłem pierwszy, ale ostatecznie się nie udało" - mówił po trzeciej, nieudanej próbie na 5,80. Po ostatnim skoku podziękował wszystkim, także organizatorom mówiąc, że było "perfekcyjnie".

Dziennikarzom Lisek powiedział, że była to piękna sportowa rywalizacja, nadmienił, że z lekkoatletyką trzeba "wychodzić do ludzi". "Tutaj było widać, że kibicom się podobało, emocji było co nie miara, a wyniki, które tutaj padły, to nic, tylko się cieszyć i kibicować Polakom, bo jesteśmy na naprawdę dobrym poziomie porównując do czołówki światowej" - dodał.

"Spodziewałem się wielkiego święta sportowego, wielkiego święta lekkoatletyki i naprawdę była to uczta. I świetne wyniki, i wspaniała pogoda, i najlepsi na świecie zawitali tutaj do centrum Białegostoku, do centrum naszego miasta, aby pokazać to, co potrafią" - podsumował podczas nagradzania najlepszych prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. Zapowiedział, że takie imprezy będą w mieście organizowane.