62-letni były szkoleniowiec z zainteresowaniem obserwuje rywalizację o medale w Energa Basket Lidze.

 

"Przed półfinałowymmi meczami Anwilu ze Stelmetem szanse obydwu zespołów oceniałem pół na pół. Okazało się, że w piątym meczu Anwil zwyciężył, chociaż przez dużą część spotkania wyraźnie przegrywał. Uważam, że w finale Włocławka z Ostrowem Wlkp. lekką przewagę będzie miał Anwil. Drużynę tę prowadzi mój były zawodnik Igor Milicic, z którym pracowałem w Prokomie Treflu" - powiedział Kijewski.

 

Po sezonie ligowym najlepszych polskich koszykarzy czeka kolejne okienko reprezentacyjne. W kwalifikacjach do mistrzostw świata Polacy zmierzą się silną drużyną Litwy, która jeszcze nie przegrała w grupie oraz Kosowem.

 

"Z tego co wiem, Litwini mają przyjechać w swoim pełnym składzie, z zawodnikami ligi NBA, więc będzie to bardzo ciężki mecz, ale do wygrania. Bo w sporcie wszystko jest możliwe. W eliminacjach do ME 1997 w Białymstoku skazani byliśmy na porażkę z tym rywalem, a odnieśliśmy zwycięstwo, które otwierało nam drogę do Barcelony" – przypomniał były opiekun reprezentacji.

 

W reprezentacji Litwy grali wówczas m.in. Tomas Pacesas, Darius Maskoliunas, Rimas Kurtinaitis, Kestutis Sestokas, Saulius Stombergas, Gintaras Einikis, Eurelijus Żukauskas – czołowi zawodnicy Europy, ale w hali Włókniarza potrafili ich pokonać biało-czerwoni, w składzie z m.in. Maciejem Zielińskim, Adamem Wójcikiem, Dominikiem Tomczykiem, Piotrem Szybilskim, Andrzejem Plutą, Tomaszem Jankowskim czy Andrzejem Adamkiem.

 

"To już jest historia. Trzeba myśleć do przodu. Uważam, że zawsze należy walczyć. Nigdy nie jest powiedziane, że ktoś jest absolutnym faworytem" – podkreślił Kijewski.

 

Zapytany, czy wskazałby trenerowi Mike'owi Taylorowi zawodników z polskiej ligi, którzy zasługują na powołanie do kadry, nie podjął się tego.

 

"To trener decyduje o powołaniach. Tak zawsze uważałem, więc i teraz nie będę w tej sprawie doradzał selekcjonerowi" – nadmienił Kijewski.

 

W środę otrzymał on wyróżnienie indywidualne Fair Play za całokształt kariery sportowej i godne życie po jej zakończeniu.

 

"To dla mnie bardzo przyjemna chwila, bo doceniona została moja kariera jako zawodnika i szkoleniowca" – zaznaczył podczas uroczystości wręczania wyróżnień w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego w Warszawie.

 

Kijewski był jednym z najlepszych zawodników w historii polskiej koszykówki, olimpijczykiem z Moskwy (1980 – 7. miejsce) i 236-krotnym reprezentantem kraju. Trzykrotnie był wybierany zawodnikiem roku w Polsce, pięć razy zdobył tytuł króla ligowych strzelców. Jako zawodnik Lecha Poznań wywalczył cztery tytuły mistrza Polski oraz po dwa medale srebrne i brązowe. Przez wiele lat do niego należał rekord punktów zdobytych w rozgrywkach ligowych (9604), poprawiony dopiero przez Adama Wójcika.

 

Po zakończeniu kariery z powodzeniem prowadził reprezentację kraju (7. miejsce w ME 1997) i zespoły klubowe (m.in. cztery mistrzowskie tytuły z Prokomem Treflem Sopot, cztery srebrne, w tym jeden z Anwilem, i dwa brązowe medale).

 

Karierę trenerską Kijewskiego przerwał przed kilku laty udar. Po ciężkiej i mozolnej pracy, która pozwoliła mu odzyskać sprawność i zdrowie, wrócił do aktywności w sporcie. M.in. stoi na czele Fundacji Biofarm Basket Poznań.