Żużlowa GP: Kołodziej chce wrócić do elitarnego cyklu

Żużel
Żużlowa GP: Kołodziej chce wrócić do elitarnego cyklu
fot. PAP

Żużlowiec Fogo Unii Leszno Janusz Kołodziej udanie rozpoczął sezon. Jest jednym z liderów niepokonanej w ekstralidze Fogo Unii Leszno, awansował do finału Grand Prix Challenge, a menedżer kadry Marek Cieślak powołał go do reprezentacji na mecz ze Szwecją.

Kołodziej po raz ostatni startował w cyklu Grand Prix aż siedem lat temu. Był wówczas jego stałym uczestnikiem, ale zajął dopiero 14. miejsce w klasyfikacji generalnej. Przez kolejne sezony bezskutecznie starał się powrócić do tych elitarnych zawodów.

 

"Pamiętam, że tamten sezon miałem totalnie nieudany, przesadziłem z przygotowaniami, gdzieś w złym kierunku poszedłem. Zaliczyłem też poważniejszy upadek, męczyłem się. Pod koniec sezonu wróciłem na te właściwe tory, ale było już za późno" - wspominał Kołodziej.

 

Tydzień temu wywalczył awans do Grand Prix Challenge czyli finału eliminacji. Nie ukrywa, że powrót do Grand Prix jest jednym z jego celów.

 

"Nie będzie łatwo, tylko trzech zawodników z tego turnieju awansuje do Grand Prix. Chciałbym jednak znów się ścigać w tym cyklu, nigdy nie zamknąłem tego rozdziału. Był taki rok, że nie wystartowałem w eliminacjach krajowych, nawet już dokładnie nie pamiętam dlaczego. Zwykle to jest pokłosie niewyleczonych kontuzji. Jak wiesz, że w tym roku będzie ci ciężko, to po prostu pewne rzeczy sobie odpuszczasz" - wyjaśnił jeden z liderów mistrza Polski.

 

Zawodnik Fogo Unii znakomicie spisuje się w ekstralidze, jest piątym najskuteczniejszym żużlowcem w rankingu ekstraligi. Jego zespół również spisuje się rewelacyjnie, pięć z sześciu meczów wygrał i tylko jeden zremisował.

 

"Sezon jest faktycznie udany, ale nikt nie popada w hurraoptymizm. Przed nami jeszcze wiele spotkań, a przede wszystkim runda play off. My spokojnie pracujemy i walczymy na torze" - powiedział skromnie leszczynianin.

 

Jego dobrą postawę docenił także menedżer kadry Marek Cieślak, który powołał go na mecz towarzyski ze Szwecją, który 31 maja odbędzie się w Poznaniu. Kołodziej zdobył trzy medale Drużynowego Pucharu Świata, ale w reprezentacji dawno już nie startował.

 

"Każda możliwa szansa ścigania się z orłem na plastronie to coś niesamowitego. Nawet jeśli jest to tylko test mecz. Cieszę się, że trener o mnie nie zapomniał i że w takich zawodach będę mógł uczestniczyć. Szwedzi to najwyższa półka zawodników. Będziemy podglądać Fredrika Lindgrena, jak on to robi, że prezentuje taką dyspozycję. Fajnie, że pojedziemy w składzie takim trochę leszczyńskim (wystąpią także dwaj inni zawodnicy Fogo Unii - Piotr Pawlicki i Jarosław Hampel), bo razem dobrze się czujemy na torze, jak i poza nim" - podkreślił Kołodziej.

 

Wkrótce Cieślak ogłosi skład Speedway Of Nations, które zastąpiły Drużynowy Puchar Świata. Nowa impreza odbędzie się w formule parowej, to oznacza, że do zawodów zostanie zgłoszonych tylko dwóch zawodników plus rezerwowy. Kołodziej zdaje sobie sprawę, że nie jest w gronie głównych kandydatów do udziału w tym turnieju, który w dniach 9-10 czerwca zostanie rozegrany we Wrocławiu.

 

"Będzie niezwykle trudno, zważywszy, że jakiś czas mnie nie było w kadrze. Z drugiej strony, patrząc na moje możliwości w tym sezonie, po cichu liczę, że się uda. Podejrzewam, że trener Cieślak chce najpierw przejechać te wszystkie test-mecze, zobaczyć, jak sprawujemy się w lidze, przemielić to z góry nad dół. On sam musi być pewny, kogo chce" - podsumował Kołodziej.

jk, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze