Zajmujący obecnie 22. miejsce w światowym rankingu Djokovic w poniedziałkowej konfrontacji ze 134. w tym zestawieniu Silvą nie błyszczał. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim secie szybko tracił podanie, przed "breakiem" musiał się bronić także m.in. w końcówce drugiej partii. W trzeciej, prowadząc 4:2, pozwolił rywalowi doprowadzić do remisu. Nie wystrzegał się błędów, czasem nawet - wydawało się - dość prostych. Na swoje pomyłki reagował czasem złością. Ostatecznie - po dwóch godzinach i pięciu minutach - zdołał wygrać w trzech odsłonach.

 

"Nie zacząłem dobrze tego spotkania, ale wygrałem w trzech setach, to jest ważne" - zaznaczył w pomeczowym wywiadzie Serb.

 

31-letni zawodnik z Belgradu to zdobywca 12 tytułów wielkoszlemowych. Na kortach ziemnych w Paryżu po taki sukces sięgnął raz - dwa lata temu. Wówczas dołączył do elitarnego grona zawodników, którzy mogą pochwalić się co najmniej jednym triumfem w każdej z czterech imprez tej rangi.

 

Po wspomnianym zwycięstwie na kortach im. Rolanda Garrosa zaczęły się jednak jego kłopoty z formą i zdrowiem, które nasiliły się w poprzednim sezonie. W lipcu skreczował w ćwierćfinale Wimbledonu z powodu kontuzji łokcia i na tym zakończył ubiegłoroczne występy. Styczniowym Australian Open powrócił do gry po półrocznej przerwie, ale wyraźnie nie był w pełni sił. W 1/8 finału przegrał z będącym rewelacją imprezy Koreańczykiem Hyeonem Chungiem. Po odpadnięciu w Melbourne zdobywca 12 tytułów wielkoszlemowych zdecydował się na operację ręki.

 

Wznowił rywalizację na początku marca, ale w większości startów szybko odpadał. Przebłysk dawnej formy zasygnalizował dopiero w majowym turnieju na "mączce" w Rzymie, gdzie dotarł do półfinału.

 

W drugiej rundzie French Open jego rywalem będzie któryś z Hiszpanów - finalista z 2003 roku David Ferrer lub kwalifikant Jaume Munar.