Siedem lat starszy McDonnell wie przecież na czym polega boks. To była jego szósta obrona pasa, który wywalczył w 2014 roku. Nie pomogły mu też fantastyczne jak na wagę kogucią warunki (177 cm i jeszcze większy zasięg). Promotor Eddie Hearn tłumaczył, że zbijał zbyt dużo wagi i to w największym stopniu przyczyniło się do tej porażki, ale w niczym nie zmienia to faktu, że w starciu z Japończykiem nie istniał. Po pierwszym ciosie, który przyjął, widać było gołym okiem, że ta walka nie potrwa długo.


Naoya Inoue przypominał mi w tym pojedynku Giennadija Gołowkina, a McDonnell Grzegorza Proksę w ich pamiętnej walce, sześć lat temu. Tyle że Proksa próbował walczyć, chciał wtedy za wszelką cenę oddać, zaś Anglik bardzo szybko zrozumiał, że nic nie wskóra.

Nie tak dawno jeszcze myślałem, że „Monstera” mógłby powstrzymać Roman „Chocolatito” Gonzalez, gdy obaj byli mistrzami wagi junior koguciej. Gonzalez uważany był za najlepszego pięściarza (a w najgorszym wypadku za jednego z najlepszych) bez podziału na kategorie, więc takie rozumowanie nie było pozbawione sensu. Ale pierwszym, który pokazał, że „Chocolatito” nie miałby szans z Japończykiem był  Sor Rungvisai z Tajlandii. Najpierw pokonał małego mistrza z Nikaragui na punkty, a w rewanżu go znokautował. Sądzę, że Inoue zrobiłby to jeszcze szybciej.

Kiedy Japończyk w zaledwie szóstej zawodowej walce zdobywał swój pierwszy tytuł w wadze junior muszej miał 21 lat. Drugi pas, w kategorii junior koguciej wywalczył w ósmym pojedynku, w tym samym roku. Bronił go skutecznie siedem razy, by kilka miesięcy temu oddać i przejść do wagi koguciej.

Wydawało się, że z wyższym o 12 cm, 32 letnim  Jamie McDonnellem (29-3-1, 13 KO) nie pójdzie mu tak łatwo. Był faworytem, ale chyba nikt nie sądził, że zdmuchnie Anglika już w pierwszym starciu.


McDonnell zdobył  pas regularny WBA  w wadze koguciej  w 2014 roku. W Tokio bronił go po raz siódmy, ale nigdy wcześniej nie walczył  z takim „Potworem” jak Inoue.

Japończyk bije bardzo mocno z obu rąk, zarówno na korpus jak i na górę. A przy tym jest zimny jak lód. Z ogromnym spokojem i pewnością siebie po prostu poluje na  ofiarę. Jamie McDonnell przygotowywał się do tej wali 12 tygodni, ale niewiele to dało. Na deskach znalazł się kilkadziesiąt sekund po pierwszym gongu, wstał szybko, ale to był początek końca. Inoue nie wypuszcza takich okazji z rąk.
 
Wiemy już, że 25 letni Japończyk będzie uczestnikiem drugiej edycji World Boxing Super Series. Jedną z kategorii będzie kogucia, a Inoue jednym z głównych aktorów, obok 26 letniego mistrza WBA Super, Irlandczyka Ryana Burnetta (19-0, 9 KO), który wcześniej był też mistrzem IBF, oraz Zolani Tete (27-3, 21 KO), czempiona WBO, 30 latka z RPA, oraz niepokonanego rówieśnika japońskiego„Potwora”, Emmanuela Rodrigueza (18-0, 12 KO) z Portoryko, aktualnego posiadacza pasa IBF. Trzeba przystać, że obsada doborowa, ale nie mam żadnych wątpliwości, kto wygra  ten turniej. Stawiam na „Monstera” z Japonii, co więcej on może wszystkie walki zakończyć przez nokaut, choć rywali będzie miał znakomitych, najlepszych z najlepszych.