Gojowczyk w meczu otwarcia paryskiej imprezy z Cameronem Norrie skreczował w poniedziałek przy stanie 6:1, 2:0 dla Brytyjczyka. Po spotkaniu zaznaczył, że od początku spotkania we znaki dawał mu się ból biodra.

 

Dwa dni wcześniej 43. w światowym rankingu Niemiec wystąpił w finale turnieju ATP w Genewie, w którym przegrał z Węgrem Martonem Fucsovicsem 2:6, 2:6. Gojowczyk zapewnił, że w niedzielę trenował i wszystko było w porządku.

 

Premia za występ w pierwszej rundzie paryskiej imprezy wynosi 40 tys. euro.

 

Grzywny to sposób władz Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) na ograniczenie liczby budzących wątpliwość kreczów.

 

Zgodnie z nowymi przepisami, które dotyczą tylko imprez wielkoszlemowych i obowiązują od tego roku, "każdy zawodnik zgłoszony do pierwszej rundy singla, który skreczuje lub będzie grał poniżej profesjonalnego poziomu, może zostać ukarany grzywną, która może wynieść tyle, co premia za udział w tym spotkaniu".

 

Krecze na wczesnym etapie rywalizacji, oficjalnie z powodu kłopotów zdrowotnych, już od jakieś czasu wzbudzały duże wątpliwości. Do wprowadzenia odpowiedniej reguły zmobilizowała władze światowej federacji (ITF) sytuacja z ostatniego Wimbledonu, gdy ośmiu tenisistów skreczowało w meczach otwarcia. W tym gronie byli m.in. rywale Szwajcara Rogera Federera i Serba Novaka Djokovica, którzy w spotkaniach rozgrywanych na korcie centralnym poddali się w połowie drugiego seta.

 

Na podstawie nowych reguł gracze, którzy wycofają się z meczu pierwszej rundy przed rozpoczęciem pojedynku, umożliwiając zastąpienie ich w drabince przez "lucky loserów" - mogą otrzymać 50 procent przewidzianej za udział w takim spotkaniu premii.

 

Pierwszym tenisistą ukaranym przy zastosowaniu owych przepisów był inny Niemiec - Mischa Zverev. W styczniu nałożono na niego grzywnę w wysokości 45 tys. dolarów za brak waleczności w meczu pierwszej rundy Australian Open (za występ w meczu otwarcia powinien dostać czek na 47 tys. USD). Rozstawiony z "32" zawodnik zrezygnował z dalszej gry w spotkaniu z Koreńczykiem Hyeonem Chungiem przy stanie 6:2, 4:1 dla rywala. Niemiec jako powód podał chorobę. Dwa dni później wystąpił w pierwszej rundzie debla.

 

W tegorocznej edycji French Open ośmioro zawodników wycofało się przed przystąpieniem do meczu pierwszej rundy, dzięki czemu ośmioro "lucky loserów" trafiło do głównej drabinki.