Lindgren: Z Polakami nigdy nie ma łatwo

Żużel

O Fredriku Lindgrenie można powiedzieć, że to najlepszy hokeista wśród żużlowców. Jego menadżerem jest jego dziewczyna, a idolem z dawnych lat Tony Rickardsson. Jeżeli będzie mu dane pojawić się na gali FIM, wówczas wybierze się na nią w t-shircie i na piechotę prosto ze swojego domu w Andorze. Lider klasyfikacji Grand Prix wystąpił w Poznaniu w towarzyskim meczu z Polską i zdążył odpowiedzieć na szereg pytań specjalnie dla Polsatsport.pl.

Tomasz Lorek: Niesamowicie utalentowany szwedzki zawodnik z Orebro, Fredrik Lindgren, którego brat, Ludvig również ściga się na żużlu. Jesteśmy po meczu Polska – Szwecja. Co możesz powiedzieć o tych zawodach?

 

Fredrik Lindgren: Zawsze ciężko rywalizuje się przeciwko Polsce, bo to najmocniejsza drużyna na świecie w tym momencie. Na początku rywalizacji radziliśmy sobie dobrze i dotrzymywaliśmy kroku Polakom. Trochę szkoda tego defektu Petera (Ljunga przyp. red.) na prowadzeniu. To sprawiło, że Polska wygrała 5:1. Potrzebowaliśmy tych punktów, aby wywrzeć na nich presję. Polacy dobrze jednak wychodzili spod taśmy i pod koniec zawodów zapewnili sobie pewne zwycięstwo.

 

Morgan Andersson oprócz bycia menadżerem reprezentacji Szwecji, jest także menadżerem Vastervik w lidze szwedzkiej. Dobrze wam się współpracuje? Wciąż mam w głowie sezon 2015, w którym zdobyliście złoto DPŚ.

 

Morgan bardzo poświęca się w pracy menadżera reprezentacji Szwecji. Dobrze nas przygotowuje i pracuje z nami bardzo ciężko. Zawsze jest wyprostowany (śmiech). Bardzo go szanujemy i jeżeli ma tylko coś do powiedzenia, to go słuchamy.

 

Twój ojciec także ma na swoim koncie sukcesy. Tony Lindgren był mistrzem w ice speedwayu. Czy to nie jest niezwykłe, że ty oraz twój brat jeździcie na klasycznym żużlu, a wasz ojciec był „człowiekiem kolców”?

 

Tak naprawdę ścigał się w obu odmianach żużla. Startował również na długim torze i trawiastym, więc zawsze kręcił się w lewo. Ja jednak bardziej polubiłem żużel klasyczny.

 

Wolverhamptom Wolves to miejsce bliskie twojej osobie. Tony Adams powiedział mi, że bez względu na okoliczności może liczyć na twoją obecność w razie potrzeby, mimo że zrezygnowałeś ze startów w lidze brytyjskiej. Czy faktycznie jesteś gotów wrócić do Premiership jeżeli będzie wymagać tego sytuacja?

 

Nie zamknąłem sobie tam drzwi, aczkolwiek w tym momencie jestem szczęśliwy z tego w jakim miejscu się znajduję. Ścigam się w Polsce dla Włókniarza Częstochowa, w Szwecji dla Smederny Eskilstuna oraz w cyklu Grand Prix. Kto wie co wydarzy się w przyszłości? Jestem otwarty na propozycje.

 

O Częstochowie mówi się, że to miasto cudów. Widać to po tobie, ponieważ zdobyłeś 16 punktów w Pradze, a wcześniej tyle samo w Warszawie i jesteś liderem klasyfikacji Grand Prix. Czy faktycznie jest coś wyjątkowego w tym mieście?

 

Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy z możliwości jazdy dla Częstochowy. Od samego początku ich nastawienie jest bardzo profesjonalne wobec mnie i mojego teamu. Zawsze mamy dobre odczucia kiedy tylko zjawiamy się w Częstochowie, nawet w przypadku wyjazdowych meczów. Wokół klubu jest naprawdę bardzo dobra atmosfera.

 

Myślę, że Peter Forsberg jest prawdziwą ikoną hokeja. Czy dla Szweda to coś niesamowicie ważnego, aby oglądać z piwem lub whisky w ręku mecz swojej reprezentacji przeciwko Finlandii? Czy to jest właśnie główny rywal Szwedów w hokeju?

 

Zgadza się. To jest naprawdę bardzo ważne. Finlandia, Rosja, USA i Kanada to najmocniejsze zespoły. Bardzo lubię hokej. Uprawiałem ten sport bardzo długo, kiedy byłem dzieckiem. Przestałem dopiero w wieku szesnastu lat, kiedy skupiłem się już w stu procentach na żużlu.

 

Grałeś dla Djurgarden Sztokholm czy gdzieś indziej?

 

W moim rodzinnym Orebro, które teraz występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej w Szwecji.

 

Jeżeli ktoś powiedziałby, że Fredrik Lindgren zostanie mistrzem świata, a gala FIM odbędzie się 2 grudnia w Andorze, to wówczas zawitasz tam prosto ze swojego domu? Bez konieczności zakładania smokingu.

 

Najpierw muszę zostać mistrzem świata.

 

A wówczas przyjdziesz w smokingu czy w t-shircie?

 

Prosto z mojego domu (śmiech).

 

Twoja dziewczyna Karolina jest jednocześnie twoją menadżerką. Jak ważne to jest dla twojej jazdy?

 

Wykonuje naprawdę bardzo dobrą robotę. Sprawia, że mój poziom stresu jest trochę mniejszy. Zajmuje się wieloma sprawami, które niekoniecznie sprawiają mi przyjemność takie jak sprawy sponsorskie i kontakty z mediami, organizacja, itd. Dzięki temu mogę skupić się na jeździe.

 

Czy Tony Rickardsson wciąż jest twoim idolem? Masz do niego numer telefonu czy obecnie nie rozmawiacie ze sobą zbyt często?

 

Nie rozmawiam zbyt często z Tonym. Oczywiście kiedy się widzimy, wówczas zamieniamy ze sobą kilka zdań, ale nic poza tym.

 

Kiedy wygrałeś zawody GP w Pradze, to znalazłeś czas na świętowanie? Ponieważ wcześniej tylko Tony Rickardsson był jedynym Szwedem, który wygrał turniej w Pradze, dwukrotnie. Teraz ty dokonałeś tego samego. Czy jednak nie miałeś czasu i szykowałeś się w podróż do Częstochowy?

 

Nie było czasu na świętowanie. Od razu po zawodach wsiedliśmy do busa, aby udać się do Częstochowy i zaczerpnąć snu. Następnego dnia w niedzielę był już mecz ligowy. Staram się do tego podchodzić spokojnie. Nie patrzę na klasyfikację generalną. Skupiam się na każdych kolejnych zawodach i nie wybiegam w przyszłość.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

Tomasz Lorek, KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze