23-latek przyznaje, że nie jest przesądny i nie obawia się stwierdzenia, że "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”. W październiku, tak jak Michał Winiarski czy Robert Milczarek, rozpocznie swój drugi rozdział w bełchatowskim klubie. - Nie wierzę w takie rzeczy, jak czarny kot przebiegający przez drogę, w tej sytuacji także jestem pozytywnie nastawiony. Wiadomo, że zawsze trudniej obronić tytuł, niż go zdobyć, ale podejmiemy się tego i mam nadzieję, że się uda - mówi nowy przyjmujący PGE Skry.

 

Szalpuk karierę rozpoczął w MKS MDK Warszawa, jego kolejnymi klubami były AZS Politechnika Warszawska i Cerrad Czarni Radom. W sezonie 2016/2017 po raz pierwszy występował w PGE Skrze. Z bełchatowskim zespołem zadebiutował w Lidze Mistrzów i zdobył swój pierwszy medal Mistrzostw Polski. Ostatni sezon w ekipie Trefla Gdańsk także miał bardzo udany. Wystąpił w 36 meczach PlusLigi, w których zdobył 496 punktów (421 atakiem, 46 blokiem, 29 zagrywką), rekord punktowy zanotował w spotkaniu z Cuprum Lubin – 28! Siedmiokrotnie otrzymywał po spotkaniach statuetkę MVP, a jego drużyna okazała się „czarnym koniem” minionego sezonu, zdobywając najpierw Puchar Polski, a kilka miesięcy później brązowy medal Mistrzostw Polski. - Nie chciałbym podsumowywać swojego indywidualnego występu, ale osiągnęliśmy dobry wynik i myślę, że wszyscy w Gdańsku są z niego zadowoleni. Ja również – podkreśla.

 

Kiedy jego zespół rywalizował o brązowy medal, PGE Skra walczyła o mistrzostwo Polski. - Oglądałem tę rywalizację, może mniej ten drugi mecz, ale widziałem powtórkę. Przyznam szczerze, że już po półfinałach myślałem, że to właśnie Bełchatów sięgnie po złoto – zaznacza.

 

W sezonie 2018/2019 powalczy z PGE Skrą o obronę tytułu.