Rozmowy między przedstawicielami Joshuy (mistrz świata WBA, IBF, WBO i IBO) i Wildera (mistrz świata WBC) trwają od dłuższego czasu. Na razie nie wydaje się, by kompromis był bliski. Amerykanin chciałby walczyć u siebie, tymczasem obóz Joshuy nie wyobraża sobie walki poza Wyspami Brytyjskimi.

 

- Zdecydowaliśmy, że pierwsza walka powinna odbyć się w Wielkiej Brytanii. Nie chodzi o to, że jesteśmy aroganccy, ale to oczywiste, kto rozdaje karty w tym przypadku - powiedział Hearn w rozmowie z boxingscene.com.

 

- Jeśli Wilder wygra, wtedy to on będzie rozdawał karty. Jego obóz przedstawił bardzo mocną ofertę. Nie zaprzeczamy temu, ale to nie są pieniądze, które miałyby zmienić życie Joshuy - dodał.

 

Hearn przy okazji wysłał ostrzeżenie Wilderowi. Amerykanin do końca tego tygodnia powinien się określić, czy jest gotowy walczyć w Wielkiej Brytanii. W innym przypadku Joshua zmierzy się z Aleksandrem Powietkinem (34-1, 24 KO), który jest obowiązkowym pretendentem do pasa federacji WBA.

 

- Chcielibyśmy stoczyć pojedynek we wrześniu. Czy to będzie Wilder, czy Powietkin, to będzie trudna przeprawa. Do końca tygodnia chciałbym wiedzieć, czy Wilder chce walczyć - stwierdził Hearn.