Boniek: Gdyby Bednarek i Grabara grali teraz w Polsce, mogliby być warci wiele milionów euro

Piłka nożna

- Presja pieniądza dotyczy jednakowo wszystkich polskich klubów. Poza tym możemy domniemywać, że gdyby Jan Bednarek został w Poznaniu, to po ewentualnym wywalczeniu mistrzowskiego tytułu zgłosiłoby się po niego pięć europejskich klubów, oferując dwadzieścia milionów euro... Podobnie mogło by być w przypadku Kamila Grabary - powiedział prezes PZPN Zbigniew Boniek w programie Cafe Futbol Extra.

Roman Kołtoń: Których młodych zawodników wyróżniłby jako tych najbardziej utalentowanych?

Zbigniew Boniek: Po pierwsze chciałym zaznaczyć, że młodzi i utalentowani zawodnicy nie powinni tak szybko wyjeżdżać z Polski. Uważam, że wyjazd w wieku 19 lat, to zły pomysł, a pozostanie takich piłkarzy w granicach naszego kraju może wpłynąć w znacznym stopniu na rozwój polskiej piłki. Za tym musiałoby jednak iść również postawienie większego nacisku na przygotowanie fizyczne przez trenerów klubowych. Wówczas dla młodego piłkarza korzystniejsze byłoby rozegranie pięćdziesięciu meczów w Ekstraklasie, niż przepadnięcie w jednym z zachodnich klubów na dwa lub trzy lata.

Jasne, że dla Lecha Poznań opłacalne było sprzedanie Jana Bednarka za konkretne pieniądze do Southampton, ale ten piłkarz musiał się w nim przebijać przez osiem miesięcy... Nie wiem jak wyglądałaby jego progres, gdyby został w Poznaniu, a w dodatku jego umiejętności mogłyby pomóc "Kolejorzowi" w wywalczeniu upragnionego mistrzostwa Polski.

Presja pieniądza była jednak dla Lecha nie do przezwyciężenia...

To nie jest wyłącznie problem "Kolejorza", ponieważ presja pieniądza dotyczy jednakowo wszystkich. Poza tym możemy równie dobrze domniemywać, że gdyby Bednarek został w Poznaniu, to po ewentualnym wywalczeniu mistrzowskiego tytułu zgłosiłoby się po niego pięć europejskich klubów, oferując dwadzieścia milionów euro... Podobnie jest w przypadku Kamila Grabary, który jest świetnym bramkarzem, występuje w juniorskiej drużynie Liverpoolu, nauczył się angielskiego i to go satysfakcjonuje. Gdyby jednak występował w rodzimej Ekstraklasie, to teraz mógłby kosztować dwadzieścia pięć lub nawet trzydzieści milionów euro. Podobny system funkcjonuje m.in. w Chorwacji. My ekscytujemy się tym, że wystąpił on w drużynie Liverpoolu U-23, ale chyba nie do końca o to chodzi.

Mam przy sobie wydanie "France Football" z 1982 roku, w którego plebiscycie Zbigniew Boniek uplasował się na trzecim miejscu...

Powinienem być drugi... Jakim cudem Alain Giresse mógł mnie wyprzedzić?! Francuzi przegrali z nami mecz o 3. miejsce, więc uważam, że to ja powienienem być wyżej od niego. Nie było jednak szans, bym wywalczył "Złotą Piłkę", chyba że Polska wyglądałaby tak jak teraz. Pewne rzeczy tworzą dziennikarze i to oni nabijają danemu zawodnikowi popularność. Dlatego uważam, że moje trzecie miejsce jest niesamowitym sukcesem, ponieważ byłem praktycznie pozbawiony wsparcia medialnego i musiałem przebijać się sam.

Ostatnia część rozmowy ze Zbigniewem Bońkiem z Cafe Futbol Extra w załączonym materiale wideo.

Roman Kołtoń, AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze