Michał Kubiak ma za sobą kilka udanych sezonów w PlusLidze. Jest zawodnikiem, który znany jest z okazywania emocji zarówno pozytywnych, jak i tych negatywnych. Objawiało się to również w kontaktach z kibicami, którzy nie zawsze traktowali go z szacunkiem. W 2013 roku głośno było o sytuacji, w której kibice Jastrzębskiego Węgla, którego barwy reprezentował głośno go wygwizdali. Również fani reprezentacji niejednokrotnie nie szczędzili w jego kierunku przykrych słów.

- Paru ludzi powinno mocno zapamiętać, że słowa bolą. Do Michała Kubiaka powinni użyć jednego słowa, "przepraszam". Michał gra kapitalnie. Jest graczem kompletnym i bardzo wszechstronnym. Nie ma co więcej mówić o jego charakterze. Taki był, taki jest i oby taki pozostał. Obserwowaliśmy dziś jak on się dziś zachowywał przy kiwce na blok, jak szybko był w asekuracji, gdzie podłożył dłoń do pomocy. To, co robi Michał, to szarość siatkówki, niewidzialna strefa dla kibica laika. To, co robi dodatkowo, spaja zespoł. Widać, że jest na pełnym luzie. Nie zaszkodził mu pobyt w Japonii. On też powinien użyć słowa "przepraszam" w stosunku do PlusLigi. Zamknijmy tamten gorszy czas i szanujmy się nawzajem - dodał.

Od kilku sezonów Kubiak wybiera kluby zagraniczne. Najpierw zdecydował się na grę w Turcji, a potem przeniósł się do Azji. Tam nie tylko wypracował niezwykle wysoką formę sportową, ale także nabrał doświadczenia.

- Michał Kubiak zmienił podejście do grupy. Rok temu był bardziej indywidualny, inaczej podchodził do tego zespołu. Inaczej wygląda to teraz. Teraz jest Gibą w biało-czerwonej koszulce - lider na boisku i poza nim. Teraz jest w formie, a łatwiej jest być liderem, kiedy jest się w formie sportowej - skomentował Jerzy Mielewski.

- Michał jest w formie. Jest liderem tego zespołu. On będąc daleko, odciętym od naszej ligi, naszej biało-czerwonej atmosfery łaknie tego widowiska i brakuje mu takiej grupy. Jak się jest z chłopakami, którzy są zupełnie innej narodowości to pewnie ciężko jest wejść w ich obyczaje. Na pewno robi to, co w jego mocy, ale jak się wraca do swoich to jest łatwiej - ocenił Andrzej Wrona.

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.