Bąk doskonale wie, co to oznacza napięcie związane z powołaniami na mistrzostwa świata, bo sam to przeżywał w latach 2002 i 2006. W rozmowie z PAP powiedział, że podobnie tak jak wtedy za trenerów Jerzego Engela i Pawła Janasa, teraz też są wielcy nieobecni.

- Chodzi mi tutaj najbardziej o Krzyśka Mączyńskiego. Nie wiem, jaki jest dokładnie powód, że nie znalazł się w kadrze na mistrzostwa, ale podobno miał problemy zdrowotne. Na pewno go szkoda, bo już wiele razy pokazał, że może i zasługuje na grę w reprezentacji. Szczęście jednych jest nieszczęściem drugich - takie jest życie piłkarza. Za Krzyśka szansę dostał chyba Rafał Kurzawa. Nie mogą jechać wszyscy i dobrze o tym wszyscy wiedzieliśmy. Teraz myślmy już o najbliższych sparingach i meczach mistrzowskich – powiedział uczestnik mistrzostw świata w 2002 i 2006 roku.

Poza Kurzawą drugim zawodnikiem, który w ostatniej chwili wskoczył do reprezentacji na mundial jest Bartosz Białkowski. Bramkarz Ipswich Town pierwsze powołanie od Nawałki dostał w marcu tego roku.

- Z bramkarzami to my akurat mamy szczęście. Można rzucać monetą i kogo ona wskaże, niech staje w bramce, a i tak będzie dobrze, bo są sami klasowi zawodnicy. Trener postawił na Białkowskiego, ale w tym wypadku też zadecydowała kontuzja. Chociaż tak jak mówię, na kogo by nie postawił, byłoby dobrze, bo i Białkowski i Łukasz Skorupski to dobrzy bramkarze – skomentował Bąk.

Były piłkarz m.in. Olympique Lyon i Lecha Poznań przyznał, że trener Nawałka postawił na sprawdzonych piłkarzy, ale tak naprawdę nie mógł uczynić inaczej.

- Mistrzostwa świata to jest turniej, gdzie się gra mecz za meczem i tam nie ma czasu na eksperymenty. Trzeba postawić na sprawdzonych zawodników, którzy wcześniej nie zawodzili. Zespół nie buduje się w miesiąc, czy nawet dwa. Na nowe twarze przyjdzie czas po mistrzostwach, kiedy zaczną się kolejne eliminacje. Trener Nawałka postawił na piłkarzy, których dobrze zna i wie na co ich stać. Można się było spodziewać, że tak uczyni. On dobrze wie, co robi – dodał.

Podsumowując Bąk odniósł się do kontuzji Kamila Glika, który znalazł się w kadrze na wyjazd do Rosji, ale uraz barku może sprawić, że zostanie w domu.

- To byłby przede wszystkim wielki dramat dla Kamila. Ale to też przykład na to, co mówiłem wcześniej – nieszczęście jednego, jest szczęściem drugiego. Wtedy szansę dostanie Marcin Kamiński i będziemy trzymać kciuki, aby to wykorzystał. Na razie jednak pozostaje nam czekać na wyniki Kamila, a co będzie dalej zobaczymy – zakończył Bąk.