Tadeusz Fogiel: Kiedy po raz pierwszy wystąpił Pan na Memoriale?

Michel Jazy: Było to w 1957 roku, czyli ponad 60 lat temu. Memoriał był rozłożony wtedy na dwa dni. W pierwszym dniu wystąpiłem na 1500 metrów (4 miejsce) w drugim byłem trzeci na 3000 metrów. W obu biegach pobiłem rekordy Francji. Jak o tym zapomnieć.

Rok wczesniej mial Pan jeszcze polskie obywatelstwo?

Bo wtedy przyznawano je w wieku 21 lat. tak samo było z Rajmundem Kopa (Kopaczewski). Startując pierwszy raz w Warszawie odbywałem właśnie slużbę wojskową.

Jak to kiedyś wyglądalo, podróż, zakwaterowanie, jak Pan wspomina te pobyty?

Podróże odbywały się samolotem, z międzylądowaniem w Berlinie. Warszawa gościła nas w bardzo dobrych warunkach. Z tęsknotą wspominam te czasy. Bo to były prawie początki mojej międzynarodowej kariery.

W której pobił Pan 11 rekordów świata i Europy i rozsławił francuskie średnie dystanse na cały świat. Szkoda, że nie biegał Pan dla Polski?

Nie cofniemy już historii, ale jestem dumny z moich korzeni. Rok temu odwiedziłem kraj moich dziadków, jestem pod wrażeniem tego, co zobaczyłem w Gdańsku.

Jeżeli się nie mylę brał Pan udział w trzech Memoriałach, który z tych startów utkwił Panu w pamięci?

W 1962 roku wygrałem bieg memoriałowy przed Zdzisławem Krzyszkowiakiem.

Co tak szczególnego wydarzyło się w tym memoriale?

Nagrodą za pierwsze miejsce był motor. Zastanawiałem się co z tym fantem zrobić, jak zabrać nagrodę do Paryża. Zaproponowałem więc Krzyszkowiakowi zamianę. On mi dał swój aparat fotograficzny, który dostał za drugie miejsce, a ja mu dałem mój motor. Sprawiłem mu ogromną frajdę.

Jakie były wtedy relacje z polskimi biegaczami, którzy byli przecież Pana rywalami?

Relacje były doskonałe zewszystkimi. Dobrze rozumiałem sie z Chromikiem, Krzyszkowiakiem, Zimnym, Ozogą, a także Witoldem Baranem. Często gościli w Paryżu, w popularnych biegach dziennika l’Humanité.

Tegoroczny Memoriał odbędzie się na nowym Stadionie Śląskim, czy widział Pan ten stadion?

Na zdjęciu, prawdziwe lekkoatletyczne cacko.

Czy dalej pasjonuje się Pan lekkoatletyką?

Śledzę przede wszystkim średnie dystanse. Polska ma dwóch  doskonałych biegaczy w osobach Lewandowskiego a szczególnie Kszczota.

Który przegrał jednak w Pierre’m-Ambroisem Bosse w ostatnich Mistrzostwach Świata w Anglii?

Oczywiście, kibicuję Bosse’owi, ale uważam, że Adam Kszczot ma większe umiejętności, ma niesamowitą końcówkę i to on będzie moim faworytem na 800 metrów w Berlinie.