Pod koniec maja "Trójkolorowi" zmierzyli się z Irlandią na Stade de France i pokonali ją 2:0 po golach Oliviera Girouda i Nabila Fekira. W drugim meczu towarzyskim podjęli zaś Włochów, którzy w sensacyjnej atmosferze nie wywalczyli awansu na mistrzostwa świata kosztem Szwecji.

Pierwszy brak awansu na mundial od 1958 roku poskutkował u Włochów przebudową drużyny, a jej autorem został mianowany Roberto Mancini. Mimo nowych twarzy w reprezentacji "Azzurrich" a także braku m.in. Giorgio Chielliniego, można było się spodziewać, że 1 czerwca Włosi nie zorganizują Francuzom "Dnia Dziecka" i postawią im ciężkie warunki.

Potencjał drzemiący w podopiecznych Deschampsa okazał się jednak zbyt duży i "Trójkolorowi" wygrali spotkanie w Nicei 3:1. Siła ataku, na którą składają się Antoine Griezmann, Kylian Mbappe oraz Ousmane Dembele a także szeroka ławka sprawiają, że ciężko nie rozpatrywać Francuzów jako jednych z głównych faworytów do zwycięstwa na mundialu. Dodatkowym smaczkiem jest z pewnością fakt, że równo dwadzieścia lat temu odnieśli swój największy sukces na organizowanych w ich kraju mistrzostwach.

W sobotę czeka ich ostatni sprawdzian, a na ich drodze staną inni "wielcy nieobecni" rosyjskiej imprezy - Amerykanie, których ostatnim razem na mundialu zabrakło w 1986 roku.

Transmisja meczu Francja - USA od godziny 20.55 w Polsacie Sport. Komentują Tomasz Włodarczyk i Jacek Ziober.