Został trenerem reprezentacji Senegalu po Henryku Kasperczaku w 2009 roku. Prowadził ją aż trzy sezony. Jednak po fatalnym występie podczas Pucharu Afryki Narodów 2012 – trzy mecze i trzy porażki – został zwolniony.

 

Do dzisiaj jednak jego opinia liczy się w światku piłkarsko-medialnym w Dakarze, stolicy Senegalu. Dla APS (Senegalskiej Agencji Prasowej) Traore wyraził opinię, że "Chorwacja, mimo porażki 1:2, Senegal rozegrał poważne spotkanie i już się wczuł w atmosferę mundialu.

Traore uważa dalej, że "nigdy nie można mówić, że porażka to coś dobrego; jednak z tego meczu można wyciągnąć i pozytywne wnioski. Gdybyśmy mieli trochę szczęścia, mogliśmy rozstrzygnąć to spotkanie na naszą korzyść’’.

"Chorwaci to klasowy zespół ze świetną bazą techniczną, byli częściej w posiadaniu piłki, ale Lwy również miały okresy dobrej gry, po odzyskaniu piłki przeprowadzali groźne ataki. Nawet nie będąc w posiadaniu piłki, nasza reprezentacja nie była często zagrożona, a po pierwszej połowie to my powinniśmy prowadzić" - stwierdził były selekcjoner.

"Do 75 minuty gra Lwów bardzo mi się podobała, ale liczne zmiany dokonane w drugiej połowie spowodowały, że zespól Senegalu stał się mniej spoisty. Trzeba będzie jeszcze trochę popracować nad skutecznością w polu karnym przeciwnika" - dodaje Amara Traore.

Dawny selekcjoner uważa również, że zarówno z Luksemburgiem, jak i z Chorwacją, zmarnowano za dużo sytuacji. Podczas mundialu trzeba będzie być bardziej skutecznym i wykorzystać najmniejszą okazję, jaka się pojawi."

"Przeciwko Korei Południowej (11 czerwca) powinniśmy już grać zdecydowanie lepiej i udowodnić, że wszystko idzie w dobrym kierunku" - kończy optymistycznym akcentem dawny reprezentant Senegalu.