Roman Kołtoń: Włodzimierz Lubański, Grzegorz Lato, Jan Tomaszewski, Włodzimierz Smolarek, Władysław Żmuda, Kazimierz Deyna i Zbigniew Boniek.

 

Zbigniew Boniek: Nie tylko, bo było wielu piłkarzy, były sukcesy oraz medale. Tak jak za pięćdziesiąt, sześćdziesiąt lat wszyscy będą wspominali kto to był Lewandowski. Niektórzy nie będą go nawet widzieli, pamiętali. Aczkolwiek teraz jest łatwiej, ponieważ mamy Internet i jest to wszystko łatwiej zachować. W sporcie trzeba pamiętać o przyszłości, bo przeszłość to jest coś co budowało fundamenty, żeby wierzyć, że można osiągnąć sukces. Wydaje mi się, że akurat zostali wyróżnieni piłkarze, którzy coś dla polskiej piłki i nie tylko zrobili. Mówimy o panach piłkarzach. Ja ich wszystkich znam i naprawdę byli dobrzy.

 

Prezes jako uczeń szkoły podstawowej wymykał się na treningi Górnika Zabrze. Włodzimierz Lubański był wówczas takim wzorcem dla pana?

 

Jak byłem młodym chłopcem to kibicowaliśmy Górnikowi Zabrze, bo to była drużyna, która w pucharach odnosiła największe sukcesy. Był taki okres dwóch, trzech lat w którym zachodzili bardzo daleko. Lubański był symbolem tej drużyny, toteż moim pierwszym idolem był Włodek w którym byłem zakochany, wpatrzony, w którego wierzyłem, że sam wygra mecze. Nie trwało to zbyt długo, bo sam doszedłem do tej wielkiej piłki i poznałem go jako kolegę z reprezentacji.

 

Prezes rzadko roni łzę, ostatnio na ślubie córki. Ze względu na piłkę uronił pan łzę, ale nie chciał pan ukazać tych emocji ojcu jeśli chodzi o legendarny mecz na Wembley.

 

Wyszedłem z domu, bo łezka się zakręciła w oku i nie chciałem tego pokazywać przy ojcu, bo to już nie wypadało. Człowiek miał wtedy 17 lat i trzeba było gdzieś się chować, ale to był fantastyczny mecz.

 

Cała rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem w załączonym materiale wideo.