Zaczęło się od wypowiedzi obrońcy Tottenhamu i reprezentacji Anglii. Danny Rose zaapelował publicznie, by jego rodzina nie jechała na mundial do Rosji ze względu na panujący tam rasizm oraz inne czyhające niebezpieczeństwa. Sam miał wielokrotnie doświadczać rasizmu, a jego obawy związane z  rozpoczynającymi się mistrzostwami świata powodowane są incydentami z meczu towarzyskiego meczu Rosja – Francja (1:3), który odbył się w marcu w Sankt Petersburgu.

Z trybun dochodziły odgłosy naśladowania małp, ilekroć przy piłce byli czarnoskórzy gracze Trójkolorowych. FIFA wszczęła dochodzenie, ale skończyło się na symbolicznej karze dla rosyjskiej federacji 25 tys. euro.

Rose uznał tę karę za śmieszną i wystosował wspomniany apel. Boban, który w maju 2006 r. został prominentnym działaczem FIFA, wypalił w rozmowie z angielskimi mediami, że nie można karać ogółu za występki kilku idiotów. – Mamy ukarać całe miasto, cały kraj, kiedy winnych jest mniej niż jeden procent ludzi? Mamy osądzić wszystkich Rosjan? Jaka kara będzie satysfakcjonująca? – pytał prowokacyjnie.

Angielskie media zgodnie uznały, że nie godzi się, by tak wysoko postawiony działacz FIFA bagatelizował sprawy rasizmu, kiedy to jedna z najważniejszych patologii, z jakimi walczy współczesny futbol. Nie przypadkiem więc zapytano także Bobana, co sądzi o organizacji mundialu w Rosji i Katarze, co przecież od wielu lat wywołuje dyskusje i podejrzenia. Trzeba zaznaczyć, że decyzje w tej sprawie podejmowali poprzednicy Gianiego Infantino, który stoi na czele FIFA, i zaprosił do współpracy Bobana. Mimo to wypowiedzi tego ostatniego zdziwiły dziennikarzy, kiedy zaczął twierdzić, że FIFA nie ma mandatu, by oceniać polityczne posunięcia Rosjan.

Być może słowa zastępcy sekretarza generalnego FIFA nie wywołałyby aż takich reperkusji, choć uznano to za pierwszą wtopę jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, gdyby nie przeszłość wypowiadającego kontrowersyjne tezy. Kick It Out, jeden z organów antydyskryminacyjnych działających w futbolu, uznał, że wystąpienie Bobana było śmieszne, ale i niebezpieczne.

"To rozczarowujące słyszeć tak łagodne stanowisko kogoś wysoko postawionego w sprawach dotyczących rasizmu i dyskryminacji podczas mistrzostw świata” – napisał Kick It Out w oficjalnym oświadczeniu.

W wywiadzie dla „The Times” Boban odpowiada, że nie spodziewa się rasizmu podczas meczów mistrzostw świata, a FIFA ma procedury i narzędzia, by temu zapobiegać.

- Są to śmieszne kary na poziomie 25 tys. euro? – pytają w komentarzach zaniepokojeni kibice.

Angielscy publicyści również obśmiewają Bobana i jego zapowiedzi. Przypominają, że kiedyś angielska federacja dostała karę podobnej wysokości za to, że jeden z młodych piłkarzy napił się publicznie napoju energetycznego produkowanego przez firmę, która nie była sponsorem zawodów.

Z drugiej strony organizatorzy mundialu są przygotowani na wypadki rasistowskich zachowań; sędziowie mogą np. zakończyć mecz. Ale i z tym „radzą sobie” ci, którzy chcą robić wbrew. Podczas ubiegłorocznego Pucharu Konfederacji, który odbywał się w Rosji, okrzyków nie wznoszono, ale niektórzy na trybunach zawieszali sobie na szyi kiście bananów podczas meczów z udziałem Kamerunu.

Wracając do Bobana, jego słowa mogą wywoływać kontrowersje, bo to piłkarz, który zapisał się dość szczególnie w historii futbolu, także jako bohater incydentu, które według badaczy, mógł się przyczynić do jeszcze większej nienawiści między Chorwacją a Serbią. I to właśnie piłka nożna stała się punktem zapalnym, od którego w pewien sposób rozpoczął się konflikt. W 1990 r., u progu wojny na Bałkanach Crvena Zvezda Belgrad grała w Zagrzebiu z Dinamem. Kiedy zamieszki przeniosły się z trybun na boisko, Boban ruszył do policjanta, który bił kibica gospodarzy. Stał się tym samym bohaterem Chorwatów i obiektem nienawiści Serbów.
Bobana zawieszono za ten incydent na pół roku, ale ten wyjechał do Włoch, stając się gwiazdą AC Milan. Wojna na Bałkanach wybuchła w 1992 r.