Polska Agencja Prasowa: Reprezentacja Polski jest silniejsza niż dwa lata temu na mistrzostwach Europy we Francji?

Jerzy Dudek: Na pewno jest bardziej doświadczona. Przygoda we Francji miała wpływ na rozwój wielu piłkarzy. Wszystkie przygotowania zdały wówczas egzamin. Pełna indywidualizacja treningów okazała się trafnym posunięciem. Sztab szczegółowo monitoruje i bada zawodników pod kątem możliwości treningowych. Obozy regeneracyjne w Juracie czy wspólne spędzanie czasu również się sprawdziły. Adam Nawałka poszedł teraz tą samą drogą.

Jednak część zawodników w ostatnich miesiącach nie grała regularnie w klubach...

Właśnie pod tym względem mogłoby być lepiej. Przy piłkarzach, którzy rzadziej grali w swoich klubach, jest znak zapytania, jeśli chodzi o ich dyspozycję. Jesteśmy zdani na to, aby do końca wierzyć, iż Nawałka jest w stanie odpowiednio przygotować zawodników, którzy ostatnio byli w zupełnie innej formie niż we Francji. Dwa lata temu Grzegorz Krychowiak był jednym z najlepszych defensywnych pomocników w Europie, a teraz jest w całkiem innym miejscu. Niepewna jest dyspozycja skrzydłowych, a przecież od nich będzie zależeć siła ognia naszego zespołu. Kamil Grosicki nie grał przez sporą część sezonu i zimą chciał opuścić klub. Kuba Błaszczykowski borykał się z urazem pleców. Po kontuzji wrócił Łukasz Piszczek.

Nie ma więc przesłanek do optymizmu?

Możemy być zadowoleni przede wszystkim z formy bramkarzy oraz strzelców bramek w meczu towarzyskim z Chile (2:2), czyli Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego. Pozytywem jest również, że Arek Milik tak szybko wrócił do formy po poważnej kontuzji. Nie wiadomo jednak, na ile jest gotowy do gry. Z pewnością ci zawodnicy, którzy rzadziej pojawiali się na boisku w sezonie, teraz są głodni gry. Są zdeterminowani, aby pokazać, że należy im się miejsce w tej reprezentacji. Przecież Krychowiak zdaje sobie sprawę, że wszyscy go obserwują i swoją grą powinien odwdzięczyć się selekcjonerowi za powołanie. Te aspekty Nawałka może wykorzystać.

Czy zamieszanie wokół przyszłości klubowej Roberta Lewandowskiego może mieć wpływ na jego dyspozycję?

To nie są łatwe sprawy. Robert sam musi zdecydować, jak bardzo się w to zaangażuje i w jakim stopniu będzie to na niego wpływać. Nie jesteśmy w stanie ocenić, czy on się tym przejmuje, zajmuje. Przecież 80 procent informacji prasowych na jego temat to czyste spekulacje.

Wciąż ma szanse trafić do pana byłego klubu, czyli Realu Madryt?

Po dłuższej analizie wydaje mi się, że to byłby ryzykowny transfer. Nie martwię się o formę Roberta, bo jest na tyle dobrym piłkarzem, że byłby bardzo przydatny w miejsce np. Karima Benzemy. Pod względem sportowym na pewno poradziłby sobie. Uważam, że byłby w stanie grać tam przez trzy sezony na najwyższym poziomie. Jednak w momencie, kiedy podpisał nową umową z Bayernem Monachium, bardzo utrudnił sobie transfer do Realu. Żeby zadowolić niemieckich pracodawców trzeba słono za niego zapłacić. Do tego trzeba dodać pensję Lewandowskiego. Na rynku są lepsze opcje od Polaka. Jednak realny wydaje się transfer do angielskiego klubu, bo są one w stanie sprostać wymaganiom wszystkich stron i płacą słono za 30-latków.

Postawa Lewandowskiego była krytykowana w Niemczech...

I to mnie bardzo dziwi, bo nie docenia się, jak wiele zrobił dla Bayernu. Nie pamięta się, jakim był wzmocnieniem zespołu. Niemcy patrzyli na Lewandowskiego przez pryzmat wyolbrzymionej sytuacji, kiedy nie podał ręki trenerowi Juppowi Heynckesowi. To świadczy, że Robert budzi ogromne zainteresowanie. Kiedy przez trzy sezony gra się na takim poziomie, strzela mnóstwo goli i nie daje powodów do krytyki, to ludzie z otoczenia Bayernu wykorzystali moment, aby go uszczypnąć. Wydaje się, że Niemców boli, że nie mają Roberta albo kogoś jego pokroju w swojej reprezentacji.