Przemysław Iwańczyk: Prasa zagraniczna wieszczy, że Rosja może stać się pierwszym gospodarzem, który zaliczy spektakularną wtopę już na otwarciu, podczas gdy Arabia Saudyjska jest drużyną, której nie daje się wielu szans, aby ten mundial w jakikolwiek sposób zawojowała.

 

Roman Kołtoń: Co nie oznaczy, że w tym pierwszym meczu nie będą chcieli się pokazać. Jest to drużyna bardzo zgrana, prowadzona przez bardzo mądrego trenera. Historia Stanisława Czerczesowa jest niesamowita. Praca w Legii Warszawa wypromowała go. Decyzja rosyjskiej federacji uhonorowała dublet w Legii. Dublet w pięknym stylu. Wówczas ręka Czerczesowa była widoczna i on próbuje to przenieść na reprezentację. Nie jest to łatwe, a do tego dochodzi pech w postaci kontuzji podstawowych piłkarzy. Ma strasznie trudne zadanie. Jeśli pokona Arabię, to wprowadzi naród w euforię.

 

Przemysław Iwańczyk: Arabia Saudyjska na trzech ostatnich mundialach nie odniosła ani jednego zwycięstwa, ale jej premierowy występ na mundialu zakończył się na fazie pucharowej. Przegrali wówczas ze Szwedami 1:3, ale w grupie pokonali Belgię 2:1. Czy któraś z tych drużyn zdoła pokrzyżować plany faworytom?

 

Andrzej Fonfara: Nie wskazywałbym na Arabię Saudyjską. Rosja za sprawą trenera, którego poznałem, jest bardziej do tego zdolna. Czerczesow twardo trzyma zespół i myślę, że będzie w stanie zmobilizować drużynę przed pierwszym meczem. Na reprezentacji Rosji ciąży presja. Grają u siebie ze słabszym rywalem. Będą chcieli się pokazać z jak najlepszej strony, a to często przeszkadza. Myślę, że to jednak gospodarze są faworytem i to oni wyjdą zwycięsko z tego pojedynku.