Były reprezentant Polski, a zarazem ekspert Polsatu Sport pochwalił przede wszystkich występ Islandczyków. Nieprzypadkowo mówi się o nich jako czarnych koniach tego turnieju. - Pamiętajmy, że Islandia nie grała tak, że tylko się broniła na dwudziestym lub dwudziestym piątym metrze, ale też groźne kontratakowała. I po stracie bramki, którą Aguero strzelił w 19. minucie, cztery minuty później wyrównali i to nie była przypadkowa akcja. W ich kontratakach udział bierze czterech, pięciu zawodników, także to nie jest tak, że drużyna się broni i jeden zawodnik dostaje piłkę i nie ma komu zagrać – rzekł Dziekanowski.


Zdecydowanym faworytem tego starcia byli Argentyńczycy. Mimo, że objęli prowadzenie, to nie udało im się zainkasować trzech punktów. Rzutu karnego nie wykorzystał Leo Messi. Gra tego zespołu nie wyglądała okazale. - Ja myślę, że Argentyna nie ma pomocników. Jest tam Mascherano, który nie jest kreatywnym zawodnikiem, a bardziej do rozbijania ataków. Widzę tutaj, że Di Maria czy Messi czekają na tę piłkę. Brakuje zawodników, którzy będą wchodzić z drugiej linii, którzy stworzą przewagę. Potrzebują piłkarzy, którzy dostaną piłkę i będą w nabiegu. Argentyna za bardzo gra przejrzyście. Jeżeli w środkowej strefie Islandczycy ustawili się bardzo dobrze, ponieważ była asekuracja dwóch, trzech zawodników, to Messi naprawdę miał problemy ze znalezieniem luki lub oddaniem strzału – zaznaczył Dziekanowski będący gościem w Studio Futbol.


Cała wypowiedź w załączonym materiale wideo.