Biało-czerwoni w swoim pierwszym meczu mundialu w Rosji ulegli 1:2 Senegalowi po samobójczym trafieniu Thiago Cionka (37) i Mbaye Nianga (60), a autorem honorowego trafienia był Grzegorz Krychowiak (86).

"Nie tak miało być, ale zagraliśmy bardzo słaby mecz. Straciliśmy kuriozalne bramki. Zazwyczaj tak jednak jest, że kiedy nie idzie, nie gra się pewnie, traci się gole wyglądające na dość nieszczęśliwe. Pierwsza wpadła po rykoszecie, ale wcześniej było kilka błędów w tej akcji. Zaczęło się od Łukasza Piszczka w bezpiecznej strefie boiska, a później serii nieszczęść" – przyznał Łapiński.

36-krotny reprezentant Polski zaznaczył, że dość przypadkowo stracony gol ustawił grę drużynie z Afryki. "Senegalczycy nie potrafią rozgrywać pozycyjnego ataku i dużo lepiej czują się w kontrach, a my im to umożliwiliśmy" – wyjaśnił.

Przy drugiej straconej bramce Łapiński zwracał uwagę na błąd Krychowiaka, który w jego opinii zawinił bardziej niż Jan Bednarek. Jak tłumaczył, "pomocnik nie może zagrywać piłki do tyłu, do nikogo".

Były piłkarz m.in. Widzewa Łódź i Legii Warszawa przyznał, że Polacy ustępowali rywalom pod względem szybkości, dynamiki, fizyczności, ale – jak wskazał – najbardziej widoczny był brak jakichkolwiek atutów w ofensywie.

"Raziła ta bezradność. Nie mogliśmy stworzyć grama zagrożenia i to był nasz największy problem. Brakowało pomysłu i jakości. Nie mieliśmy skrzydeł, co do tej pory było naszym atutem. Pokazały się tylko na początku, ale szybko zgasły. Pod tym względem to było jedno z naszych najsłabszych spotkań w ostatnim czasie. Wpuszczenie obrońcy za Jakuba Błaszczykowskiego sugerowało, że mamy też mało opcji ofensywnych z ławki" – wyjaśnił.

Łapiński zdradził, że był zaskoczony ustawieniem i składem biało-czerwonych.

"Miałem okazję komentować mecz Senegalu z Chorwacją przed mundialem i wydawało mi się, że trener Adam Nawałka inaczej ustawi zespół. Że będzie chciał zmusić Senegalczyków do gry w ataku pozycyjnym. Znając ich szybkość, bałbym się tych kontr, zostawiając im tak dużo przestrzeni. Jeden z takich ataków spowodował, że przegrywaliśmy" – przekonywał były obrońca.

Dodał, że trudno zdiagnozować przyczyny tak słabej postawy drużyny narodowej, ale - jak podkreślił - jeszcze "wszystko może się zdarzyć".

"Bez dwóch zdań trener musi jednak zamieszać w składzie. Potrzebna jest świeżość i wzmocnienie gry w ofensywie. Nie możemy nie mieć żadnych atutów w grze do przodu, a dziś nie mieliśmy ich wcale" – podsumował Łapiński.

W kolejnych grupowych meczach rywalami Polaków będzie Kolumbia (24 czerwca w Kazaniu) i Japonia (28 czerwca w Wołgogradzie).