W inauguracyjnym meczu rosyjskiego mundialu biało-czerwoni ulegli w Moskwie Senegalowi 1:2.

 

- Analizując zdobyte przez nas wcześniej bramki widać było, że dominuje jeden schemat – przejęcie piłki w środku pola, szybkie zagranie na skrzydło do Błaszczykowskiego bądź Grosickiego, wygranie pojedynku biegowego, wrzutka i gol. Tymczasem rywale całkowicie wytrącili nam ten atut z ręki – przyznał.

 

Surma przekonuje, że drużyna z Afryki była bardzo dobrze przygotowana pod względem taktycznym do tej konfrontacji.

 

- Senegalczycy cofnęli się, zmuszając nas do gry kombinacyjnej i po ziemi. A w tym meczu nam to nie wychodziło. Niestety, graliśmy tak jak chciał przeciwnik. Postronny kibic mógł się zastanawiać, dlaczego ekipa z Afryki tak się broni, ale to była ich wyrafinowana taktyka. Zresztą w ten sposób grała też w towarzyskim meczu z Chorwacją – zauważył.

 

Rekordzista pod względem liczby występów w rodzimej ekstraklasie - w latach 1996-2017 rozegrał 559 meczów – twierdzi, że Adam Nawałka mógł przewidzieć taką strategię Senegalu.

 

- Selekcjoner postawił na bardzo ofensywny środek pola, licząc, że rozerwiemy skomasowaną defensywę rywali prostopadłymi piłkami z drugiej linii. Generalnie obserwowaliśmy jednak futbolowe szachy. Obaj zawodnicy potrafili przewidzieć swoje kolejne posunięcia, ale mimo wszystko wygrał lepszy gracz – ocenił.

 

41-letni szkoleniowiec nie ukrywa, że zaskoczyło go wystawienie w podstawowym składzie Thiago Cionka.

 

- Pamiętam tego zawodnika z występów w ekstraklasie. Zawsze grał twardo i zdecydowanie, nie unikał ostrej walki i generalnie nie przebierał w środkach. To jest jednak stoper głównie do przecinania akcji, a w tym układzie na środku obrony widziałbym piłkarza z lepszym wprowadzeniem piłki, bo ktoś musi ją do drugiej linii dostarczyć. Oczywiście o samobójczą bramkę nie mam do niego pretensji, bo to był przypadek – skomentował.

 

Były zawodnik Wisły Kraków, Ruchu Chorzów, Legii Warszawa i Lechii Gdańsk za pozytywne uznał dokonaną w przerwie przez Nawałkę zmianę systemu gry.

 

- To się rzadko zdarza, a my przeszliśmy z czterech na trzech obrońców i tym manewrem trochę zaskoczyliśmy Senegal. Z drugiej strony wśród wprowadzonych po przerwie zawodników zabrakło mi Teodorczyka, który w tłoku w polu karnym na pewno by się przydał – podkreślił.

 

W drugim spotkaniu MŚ biało-czerwoni zmierzą się w niedzielę z Kolumbią, która na inaugurację także 1:2 uległa Japonii.

 

- To będzie mecz +na noże+, bo po nim okaże się, jaka drużyna zagra w trzecim spotkaniu tylko o honor. Widziałem konfrontację Kolumbii, która grała w dziesiątkę, ale dopóki miała siły, dopóty gniotła rywali. Wynik meczu z Japonią pokrzyżował nam plany, bo wydawało się, że drużyna z Ameryki Południowej upora się z Azjatami i z nami będzie rywalizowała o pierwsze miejsce, tymczasem sytuacja w naszej grupie bardzo się zagmatwała. W piłce tak jednak bywa, że dzieje się zupełnie inaczej niż wszyscy przewidują – podsumował Surma.