W popularnym "le Parisien" można przeczytać: - Senegal nosi nadzieję całego kontynentu. Po sukcesie w meczu z Polską, zespół Aliou Cissé jest jedyną drużyną z Afryki, która zaczęła turniej od zwycięstwa.

 

Senegal jako ostatni zagrał na mistrzostwach świata, ale wysoko podniósł kolory Afryki zwyciężając Polskę - pisze gazeta. Szesnaście lat po historycznym ćwierćfinale "Lwy Terangi" kładą fundament pod nową epopeję. - Postawiliśmy sobie pewien cel - mówi ze spokojem autor gola, 23-letni napastnik Torino, M’Baye Niang. - Chcemy zajść jak najdalej. Jesteśmy świadomi naszego potencjału. Możemy być groźni dla najlepszych. Teraz trzeba się skoncentrować na Japonii, aby powtórzyć wynik z meczu z Polską - stwierdził bohater Senegalu.

 

Sportowy dziennik "l’Equipe" poświęcił meczowi cała kolumnę. Tytuł mówi sam za siebie: - Senegal to Eksperci – tak jak w 2002 roku "Lwy Terangi" doskonale weszli w turniej.

 

Średnia not polskich piłkarzy wynosi 3,8, Senegalczyków 5,8. Adam Nawałka dostał tylko "trójkę" podczas, gdy selekcjoner rywali aż "siódemkę". Najwyżej w polskim zespole zostali ocenieni Kamil Grosicki i Piotr Zieliński (5), najsłabsze noty (3) otrzymali Łukasz Piszczek, Michał Pazdan, Jakub Błaszczykowski oraz Arkadiusz Milik. - Napastnik Napoli był nie do poznania - pisze "l’Equipe". - Tracił wszystkie pierwsze piłki, które otrzymał, pod presją Guey’a, całkowicie zgasł. Nawet nie trafił w swiatło bramki w 70. minucie, jedynej okazji jaką miał. Ostra krytyka spotkała również doświadczonego Piszczka.

 

Cały artykuł poświęcony jest Grzegorzowi Krychowiakowi: - Krychowiak robił co mógł. PSG próbuje sprzedać Polaka, który ma szansę zareklamować się na mundialu. Defensywny pomocnik jest bardzo wszechstronny. "l'Equipe" uważa, że Grzegorza za centralną postać meczu. Gazeta twierdzi, że "Krycha" mógłby wylecieć z boiska w 45. minucie po faulu na Guey’u. Dostał już przecież żółtą kartkę w 12 minucie. Jednak "l’Equipe" podkreśla, że w zespole, który fatalnie rozpoczął turniej ze względu na słabą obronę, Krychowiak przynajmniej walczył. Mimo, że jego fatalne podanie spowodowało utratę dziwnej bramki. Jego gol "główką" po dośrodkowaniu Grosickiego dał trochę nadziei.

 

Gazeta cytuje również doskonałego Kalidou Koulibaliego, partnera Milika w Napoli: - Oglądaliśmy pierwsze mecze reprezentacji afrykańskich, naszą szansą było to, że graliśmy jako ostatni. Cały kontynent był za nami. Chcemy podnieść wysoko kolory Senegalu i Afryki. Nie zamierzamy stanąć w miejscu - zaznaczył kolega klubowy Zielińskiego i Milika.

 

"L’Equipe" przypomina również, że Polska nigdy nie zaszła dalej przegrywając swój pierwszy mecz. Oby tym razem stało się inaczej.