Pindera o wyprawie Sęka: W paszczę lwa

Sporty walki
Pindera o wyprawie Sęka: W paszczę lwa
fot. youtube.com

Brytyjczycy nie mają wątpliwości. Anthony Yarde szybko znokautuje w Londynie Dariusza Sęka i pomyśli o kolejnej ofierze.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że nie jest to przesadna opinia. 26 letni Anglik 14 z 15 swoich walk skończył przed czasem. Tylko Łotysz Stanislavs Makarenko wytrzymał z nim pełny, czterorundowy dystans w 2015 roku. Ale pamiętajmy, że była to zaledwie druga w karierze walka króla nokautu z Ilford.

 

Yarde ma 26 lat, 183 cm wzrostu i mięśnie jak człowiek, który nie wychodzi z siłowni. Ale w tych mięśniach jest moc, jest też dynamika i kowadło w pięściach, co mogą potwierdzić jego rywale.

 

Oczywiście pasowanie już dziś Anglika na przyszłego mistrza kategorii półciężkiej jest przesadą, ale kto wie, poczekamy, zobaczymy. Na razie ze ścisłą czołówką nie miałby czego szukać i myślę, że nie jest to tylko moje zdanie. Ale ścisła czołówka to tacy mistrzowie jak Adonis Stevenson, Dmitrij Biwoł, Siergiej Kowaliow, Artur Bietierbijew czy Aleksander Gwozdyk. Oni nie tylko mają czym uderzyć, ale potrafią boksować. Mają też wielkie doświadczenie wyniesione z amatorskich ringów, szczególnie Rosjanie i Ukrainiec. A Stevenson to klasa sama w sobie, o czym mógłby coś powiedzieć Andrzej Fonfara, który w walkach mistrzowskich uległ mu dwukrotnie.

 

Jak więc na tle młodego i mocno bijącego Anglika rysują się szansa Darka Sęka?

 

Bukmacherzy nie mają wątpliwości, kto jest faworytem sobotniej walki. Stawiają zdecydowanie na Anthony’ego Yarde. Eksperci też, ich zdaniem pojedynek skończy się przed czasem. Kwestią jest tylko w której rundzie urodzony w Hackney pięściarz pierwszy raz mocno trafi 31 letniego Dariusza Sęka.

 

Polak jest sporo wyższy i ma znacznie więcej walk na koncie. Wygrał 27 pojedynków (tylko 9 przed czasem) trzy walki przegrał i trzy zremisował. W tym roku jeszcze nie walczył, a w ubiegłym zanotował porażkę, remis i zwycięstwo.

 

Chyba najlepiej w całej karierze zaprezentował się w Monachium, w grudniu 2014 roku przegrywając nieznacznie, w oczach sędziów, pojedynek z Robinem Krasniqim. Na innym ringu prawdopodobnie to on byłby zwycięzcą.

 

Sam Sęk wie doskonale, że w sobotnie wieczór w Londynie czeka bardzo ciężkie zadanie. Ale propozycja była finansowo na tyle kusząca, że nie mógł z niej zrezygnować. Wierzy, że nie da sobie zrobić krzywdy. Walczy z odwrotnej pozycji, jego styl jest niewygodny dla rywali, więc może Yarde też będzie miał kłopoty. Ale to tylko życzeniowa interpretacja faktów, które nie wydają się być korzystne dla Polaka. Powiedzmy sobie jasno, wchodzi w paszczę lwa i mam spore wątpliwości, czy wyjdzie z tego cało.

 

Janusz Pindera, Polsat Spor

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze