Pindera: Sęk poddany, Taylor lepszy od Postoła

Sporty walki
Pindera: Sęk poddany, Taylor lepszy od Postoła
fot. Cyfrasport

Bukmacherzy znają się na rzeczy. Wygrali ci, co mieli wygrać. Anthony Yarde pokonał przed czasem Dariusza Sęka, a Josh Taylor Ukraińca Wiktora Postoła.

Nie tylko w Londynie i Glasgow obyło się bez sensacyjnych rozstrzygnięć. Czasami tak się zdarza, w ten weekend sensacji chyba nikt nie oczekiwał. Nie była nią też wygrana w Glasgow Taylora z byłym mistrzem WBC kategorii superlekkiej Postołem.

 

Stawiałem wprawdzie na Ukraińca, ale zastrzegałem, że nie bardzo wiemy w jakiej jest formie, bo od dwóch lat, od punktowej porażki z Terencem Crawfordem, walczył tylko raz, zwyciężając na punkty z przeciętnym rywalem.

 

A idący od zwycięstwa do zwycięstwa 27-letni Szkot, posiadacz pasa WBC Silver, takim przecież nie był. Leworęczny Taylor choć przegrywał początkowe rundy, w drugiej fazie walki wyraźnie się rozkręcił i wykorzystał fakt, że może liczyć na pomoc swojej publiczności w Glasgow. Miał Ukraińca na deskach, ale to też jeszcze nie powód, by punktować tak, jak sędziowie tego pojedynku. Taylor wygrał, ale po bardzo równej walce, co podkreśla również brytyjska prasa. Ale mam wątpliwości, czy jest już gotowy na mistrza świata WBC Jose Ramireza. Tyle że z pewnością nie zrezygnuje z szansy, którą otrzyma. Starcie z Postołem było przecież oficjalnym eliminatorem tej organizacji. Taylor wygrał i będzie bił się o tytuł. A jeśli po naprawdę dobrej walce wygrał z Ukraińcem, który boksować potrafi, to chyba jest już gotowy na pojedynek z młodszy od siebie Ramirezem, mniej doświadczonym pięściarzem od Postoła. Amerykanin potrafi jednak mocniej uderzyć od Ukraińca, któremu w starciu z Taylorem najbardziej zabrakło siły ciosu.

 

Argumentów w pięściach nie miał też Sęk, który wybrał się do Londynu, by zmierzyć się tam z niepokonanym, angielskim królem nokautu Yarde. Polak został poddany przez Steve'a Greya w siódmej rundzie, wcześniej leżał na deskach w pierwszym starciu po nieczystym ciosie (a właściwie pchnięciu) Anglika, ale nie ma się czego wstydzić. Nikt nie oczekiwał od niego cudów, 26-letni Yarde był przecież żelaznym faworytem. Sęk wykorzystał całe swoje doświadczenie, dobre warunki fizyczne i odwrotną pozycję, by uniknąć nokautu i w rzeczy samej krzywdy nie dał sobie zrobić, choć niewiele miał w tej walce do powiedzenia. Sędzia przerwał ją słusznie, Sęk powinien być wdzięczny, bo zaoszczędził mu trochę zdrowia.

 

A Frank Warren, promotor siłacza z Londynu, musi jeszcze trochę poczekać na wielkie boje swojego zawodnika. To co o Yarde napisałem przed walką z Sękiem podtrzymuję. Z mistrzami nie ma żadnych szans. Dobrze więc, że Warren nie zgodził się na jego starcie z Siergiejem Kowaliowem, czempionem WBO. Ale jak znam życie, wcześniej czy później zaryzykuje i wtedy Yarde boleśnie pozna swoje ograniczenia, gdyż prawdziwie mistrzowskiej kariery mu nie wróżę.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze