W ostatnim okresie Lampe zmaga się ze sporymi problemami zdrowotnymi. W kwietniu ubiegłego roku przeszedł operację biodra i ten uraz dał o sobie znać w sierpniu na turnieju w Hamburgu podczas rozgrzewki przed meczem z Serbią.

 

- Zacząłem grać we wrześniu, wystąpiłem w Chinach w czterech ligowych meczach, ale w grudniu nabawiłem się kontuzji mięśnia dwugłowego. Lekarze w Chinach są jacy są, wróciłem za wcześnie i uraz się odnowił. Znowu wróciłem zbyt szybko, uszkodziłem nogę jeszcze raz i cały sezon mogłem spisać na straty – wyjaśnił.

 

Przed kolejną fazą eliminacji mistrzostw świata środkowy pojawił się w Gdańsku na zgrupowaniu reprezentacji.

 

- Tydzień temu lekarze powiedzieli mi, że mogę wrócić na parkiet. Długo co prawda nie grałem, ale sporo trenowałem i na ten moment jestem w najwyższej formie w jakiej mogę być – dodał.

 

W eliminacjach MŚ Polacy zmierzą się w czwartek w Ergo Arenie z niepokonaną Litwą, z którą przegrali na wyjeździe 55:75, a 1 lipca powalczą w Prisztinie z zamykającym tabelę grupy C Kosowem.

 

- Litwa to jeden z najlepszych teamów na świecie, ale rywalizować z takimi drużynami to wielka frajda. Dzięki takim spotkaniom mamy okazję rozwijać się jako zespół. Liczę, że na trybunach pojawi się wielu kibiców, którzy będą nas wspierać. Mamy w składzie młodych zawodników, którzy na tle świetnych rywali będą mieli okazję się pokazać. Chcemy zaprezentować swoją dobrą koszykówkę, a wynik, moim zdaniem, jest sprawą otwartą – skomentował.

 

W 2017 roku Shenzhen Leopards awansował z Polakiem do Top 4 rozgrywek ligi chińskiej, ale po sezonie Lampe przeszedł do Qingdao Eagles.

 

- Mój poprzedni trener został zdyskwalifikowany na cały sezon, a nowy szkoleniowiec zakochał się w innym zawodniku i zmieniłem klub. Liga chińska jest niezła, a w każdym zespole może występować dwóch obcokrajowców. Gra się tam jednak zdecydowanie inaczej niż w Europie, bo próbuje się naśladować NBA. Do końca czerwca powinno się też rozstrzygnąć, czy zostanę w Qingdao - podsumował reprezentant biało-czerwonych.