Pewien angielski kibic, Douglas Moreton postanowił wybrać się na mecz swojej drużyny narodowej z Panamą, który został rozegrany w Nowogrodzie. Z rodzinnego Bristol przebył trzy tysiące kilometrów, które pokonał w dziewięć godzin. Jakie było jego zdziwienie, gdy okazało się, że zapomniał z domu biletu, który zostawił w komodzie.

 

To nie koniec tej historii, która staje się jeszcze bardziej tragikomiczna. Dzięki potędze mediom społecznościowym okazało się, że pewien brytyjski dziennikarz, Dan Howells zainteresował się tą sprawą i postanowił nagłośnić ją, aby pomóc nieszczęśliwcowi. – To jest Douglas. Spotkaliśmy go w hotelu w Wołgogradzie. Uświadomił sobie, że zostawił bilet w szufladzie w swoim domu w Bristol. Jeżeli ktoś ma wolny bilet, niech da mi znać – napisał reporter.

 

To spowodowało, że ów historia mogła skończyć się happy endem, ponieważ udało się zorganizować wejściówkę dla Anglika. Problem polegał na tym, że gdzieś zawieruszył się… sam zainteresowany.

 

Kolejny raz uruchomiono Internet, aby tym razem znaleźć pechowca. – Znaleźliśmy bilet dla Douglasa, ale najpierw musimy znaleźć jego. Jeżeli go spotkacie, to dajcie mu znać, że wejściówkę zostawiliśmy w recepcji w hotelu w którym się zatrzymał – napisano.

 

Niestety nie wiadomo czy Brytyjczykowi udało się obejrzeć spotkanie, które Synowie Albionu wygrali 6:1. Należy mieć nadzieję, że tak właśnie było.