Przemek Garczarczyk: Nie ma dla pięściarza niczego gorszego niż czekanie...

Adam Kownacki: Zgadza się. To wszystko strasznie długo trwa, wiem, że to część biznesu, ale człowiek chce mieć spokojną głowę do pracy. Mam wszystko, co związane z finansami tej walki dogadane, czekam tylko na papierek, żeby złożyć podpis. Już teraz trenuję każdego dnia po dwa razy. I to mocno. Przyjdzie kontrakt, zaczniemy ustawiać sparingi. Mam kolegę, który walczy z odwrotnej pozycji, ma pomóc mi w przygotowaniach Big Baby Miller.

Martin był wymieniany przez Ciebie podczas naszych rozmów już kilkakrotnie. Wspominałeś także o Arreoli, ale Cris woli pozostawać na sportowej  emeryturze.

AK: Martin to dobry rywal, były mistrz  świata IBF. Krótko bo krótko, ale mistrzem był. Wiem jak walczy, wiem, że mocno bije, że jest duży... ale ja już z dużymi się biłem. Wydaje mi się, że chyba nie ma serca do walki. Tak to dla mnie wygląda. Odwrotnie niż ja. Wiadomo, że będę gotowy na 100 procent bo to dla mnie przepustka do wielkich, mistrzowskich walk.

 

***

Mike Borao, manager Charlesa Martina, uważa, że to doskonałe zestawienie dla obu pięściarzy. - Są w dokładnie w takim momencie, żeby teraz zmierzyć się na ringu. Zupełnie inne style - Charles lubi walczyć z defensywy, bić z kontry, a Adam odwrotnie - cały czas idzie do przodu. To walka, która moim zdaniem rozstrzygnie się w ich głowach - kto pierwszy zacznie walczyć inaczej niż naprawdę potrafi, przegra. Pojedynek po 50 procent, taki dla kibiców. Charles nie będzie udzielał wielu wywiadów. Za niego będą mówiły w ringu pięści - przekonuje.