Marcin Lepa: Dlaczego Stocznia Szczecin?
 
Łukasz Żygadło: Chciałem wrócić do Polski. Uważam, że projekt ten będzie ciekawy. Oczywiście budowanie zespołu w maju nie jest łatwe, ale mam nadzieję, że już w tym sezonie uda się skonstruować ciekawy zespół, oparty o polskiego, młodego i zdolnego trenera.
 
Miał Pan oferty z innych klubów? Z Polski?
 
Miałem inne propozycje, ale chciałem wrócić do Polski. Były oferty z Polski, ale i z Włoch, z Turcji, z Rosji, czy możliwość pozostania w Iranie, ale wybrałem projekt szczeciński. Głównym powodem była chęć powrotu do Polski.
 
Na ile podpisał Pan kontrakt?
 
Na dwa lata.
 
To oznacza, że chce Pan pozostać nie tylko na ten pierwszy rok, który może być czasem przejściowym, ale na dłużej?
 
To nie jest sezon przejściowy. Jestem pewien, że już teraz uda się zbudować ciekawy zespół. Mimo że jest późno i trudno już o polskich graczy. Mieliśmy mniej możliwości, ale wierzę, że to będzie dobry zespół. Dostarczymy dużo emocji, a nasza liga będzie wzmocniona i dzięki nam ciekawsza.
 
W poprzednich rozgrywkach mieliśmy siedem ekip walczących o play offy i medale, a kolejne naciskały – poziom rozgrywek w tym roku będzie jeszcze bardziej wyrównany?
 
Na pewno każdy ma ambicje, żeby zbudować mocny zespół. Wiadomo, że ekipy na walkę o medale będą miały PGE Skra Bełchatów, Asseco Resovia Rzeszów, Jastrzębski Węgiel, Radom, czy ZAKSA Kędzierzyn Koźle, ale projekt szczeciński jest po to, aby także bić się o medale.
 
Już w tym sezonie?
 
Takie cele trzeba sobie stawiać.
 
Czy przechodząc do Stoczni był Pan pewien, że to będzie solidny zespół?
 
Angażując się w ten projekt myślałem, że ma to być jakościowy projekt z mocnym sponsorem. Poza moimi umiejętnościami na boisku jestem dla zarządzających wsparciem na innych płaszczyznach, służąc moim międzynarodowym doświadczeniem z wielu lat kariery. Doradzam i chcę być magnesem do przyjścia do Szczecina niektórych osób.