Jak na razie największą sensacją tego mundialu jest odpadnięcie reprezentacji Niemiec, która w swoim ostatnim meczu uległa Korei Południowej i pożegnała się z turniejem. Niemieckie media nie zostawiają suchej nitki na drużynie Joachima Loewa. Wcześniej prasa naszych zachodnich sąsiadów bardzo krytycznie odnosiła się do postawy Roberta Lewandowskiego na mundialu.

 

- Z niektórych niemieckich mediów czasami bije chamstwo. Tylko tę krytykę będą musieli teraz skierować do swojej reprezentacji. "Kicker" na okładce położył puchar świata na murawie i napisał "koniec". Joachim Loew po meczu z Koreą przyznał, że musi się przespać z tym wszystkim. Prezydent niemieckiej federacji przyznał, iż ma pełne zaufanie do Loewa - zauważył Roman Kołtoń.

 

- Łatwo sprawdzić, jakie wyniki miał Loew na poprzednich mundialach, półfinał czy też mistrzostwo świata. W zawodzie trenera wszystko jest kruche. Jedna przypadkowa porażka z Meksykiem wywróciła pewność siebie reprezentacji Niemiec - stwierdził Czesław Michniewicz.

 

W czwartek ostatni mecz na MŚ 2018 zagra reprezentacja Polski. Naszym rywalem będzie Japonia, która cały czas walczy o awans do 1/8 finału.

 

- To będzie mecz na sprawdzenie kilku piłkarzy w kontekście kolejnych wyzwań, Ligi Narodów i eliminacji mistrzostw Europy. Już w październiku pierwsze spotkanie z Włochami na wyjeździe. Liczę, że będzie to mecz o honor i chwałę piłkarską. Ostatecznie nikt nie zabierze Kryszałowiczowi, Olisadebe, Marcinowi Żewłakowowi czy Bartoszowi Bosackiemu bramek na mundialu, dotknięcia piłki na najwyższym poziomie - zauważył Kołtoń.

 

- Ja mówiłem, że symbolem powołań Adama Nawałki jest Sławomir Peszko. Chciał iść swoimi wiernymi żołnierzami, podobnie zrobił Loew, który z Meksykiem wystawił ośmiu mistrzów świata - dodał.

 

Przed mundialem szeroko komentowano decyzje selekcjonera, który zabrał do Rosji sprawdzonych piłkarzy, rezygnując z kilku młodych piłkarzy.

 

- To zawsze dylemat trenera. Młodzi chłopcy jak Sebastian Szymański czy Szymon Żurkowski to zawodnicy z przyszłością, ale jeszcze nie gotowi, żeby rywalizować na poziomie pierwszej reprezentacji. Potrzebują jeszcze trochę czasu - zakończył Michniewicz.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.