Kantor: Pomogła nam gorsza pogoda

Siatkówka
Kantor: Pomogła nam gorsza pogoda
fot. PAP

Piotr Kantor przyznał, że rozegranie trzech meczów jednego dnia podczas turnieju World Tour w siatkówce plażowej w Warszawie kosztowało go i Bartosza Łosiaka wiele sił. "W wywalczeniu awansu do finału pomogła nam gorsza pogoda" - przyznał.

"Powiedziałbym, że nie tyle się rozkręcamy, co raczej jedziemy na oparach. Może tego nie widać. Jutro tylko jeden mecz, więc na pewno się skoncentrujemy na 100 procent i będziemy chcieli dać z siebie wszystko" - zapewnił.

Kantor (MKS Dąbrowa Górnicza) i Łosiak (Jastrzębie Borynia) minionej niedzieli wystąpili w finale turnieju w Ostrawie, w którym musieli uznać wyższość przeciwników.

"Po tym turnieju na pewno będziemy musieli trochę odpocząć, bo to zmęczenie się na pewno nawarstwia. Jednak bardzo nas cieszy, że właśnie tutaj gramy finał, przed swoimi kibicami" - podkreślił pierwszy z siatkarzy.

O ile w piątek rywalizacji w stolicy towarzyszyło słońce i wysoka temperatura, które kojarzą się z siatkówką plażową, to dzień później było znacznie chłodniej i przez pewien czas mocno padało.

"Może to głupio zabrzmi, ale wydaje mi się, że dzięki tej pogodzie jeszcze jakoś się trzymamy, bo np. jak graliśmy w Katarze w tym roku trzy mecze jednego dnia, to ja niestety nie podołałem. Nie było tam tie-breaków, ale gra na przewagi - przegraliśmy 32:34 i to zmęczenie w ostatnim spotkaniu dawało się we znaki. A tu nie ma słońca, jest wiatr, który co prawda bardzo przeszkadza, ale dzięki temu, że jest chłodniej, to też wyglądamy tak jak wyglądamy" - podsumował blokujący z duetu liderów światowego rankingu.

Krytycznie nastawiony do rozgrywania trzech meczów jednego dnia jest Łosiak.

"Dalej tego nie rozumiem. Trzeba się zastanowić, dla kogo jest siatkówka plażówka. Na pewno nie jest to robione pod zawodników. Na pewno w tym wypadku nie myśli się o zdrowiu siatkarzy, bo trzy mecze jednego dnia odbijają się na ich zdrowiu" - zaznaczył.

On od kilku dni jest osłabiony z powodu kłopotów żołądkowych.

"Czuję się już lepiej, ale dzisiejszy maraton - trzy mecze i trzy tie-breaki - zostawiają ślad. Mam nadzieję, że zregenerujemy się do jutra i powalczymy w finale" - podkreślił.

W ostatnim ze swoich sobotnich pojedynków Polacy pokonali mistrzów globu z 2013 roku i brązowych medalistów igrzysk z Rio de Janeiro Holendrów Roberta Meeuwsena i Alexandra Brouwera 2:1.

"Mecz mógł się podobać - bardzo wyrównana walka, obie drużyny postawiły na mocny i ryzykowny serwis. Na pewno było sporo błędów, ale i przynosiło to korzyści. W końcówce wytrzymaliśmy, graliśmy cały czas twardo i dowieźliśmy zwycięstwo" - analizował Łosiak.

W kilku sytuacjach sędzia prowadzący półfinał podjął dyskusyjne decyzje, ale biało-czerwoni nie wdawali się w dyskusje.

"Prawda jest taka, że sędzia raczej nie zmieni swojej decyzji. Nie mówię, że jesteśmy jacyś starzy, ale wiele meczów przegraliśmy właśnie w ten sposób, że bardzo się kłóciliśmy z arbitrem i potem nie byliśmy skupieni na następnej akcji. Traciliśmy po dwa-trzy punkty. Więc tutaj staramy się już tak troszeczkę z doświadczeniem do tego podchodzić" - uzasadnił Kantor.

Zarówno on, jak i jego boiskowy partner zaliczyli w tym spotkaniu kilka asów serwisowych. Blokujący z tego duetu wyspecjalizował się w zagrywkach, które zahaczały o taśmę i przechodziły na drugą stronę pola gry tuż za siatką.

"Staramy się tak zagrywać, a że nam wyszło na tym turnieju, to cieszymy się podwójnie" - przyznał z uśmiechem.

Podczas meczów Kantora i Łosiaka często w przerwach puszczano piosenkę Dawida Podsiadły "Małomiasteczkowy". Nie było to przypadkowe.

"To jest specjalnie od naszego trenera Grzegorza Klimka dla Bartka, z pozdrowieniami dla Skry Bełchatów" - wyjaśnił Kantor.

Łosiak zaznaczył, że szkoleniowiec przyznał mu się do żartu po wygranym ćwierćfinale.

W niedzielę w finale biało-czerwoni zmierzą się z Brazylijczykami Vitorem Felipe i Evandro Oliveirą.

"Jak ich zaskoczyć? Musimy w każdym secie zdobyć o dwa punkty więcej. Nie graliśmy jeszcze z nimi w tym sezonie. Oni wrócili do wspólnych startów po czterech latach przerwy" - przypomniał Kantor.

Zapewnił, że występy w Polsce nie sprawiają, że on i jego partner odczuwają większą presję.

"Wydaje mi się, że nie ma żadnej presji, a publiczność nas motywuje. Widać to było w ćwierćfinale z Czechami. Mecz nie układał się po naszej myśli, publiczność zaczęła nas wspierać jeszcze głośniej, ucho gdzieś to wychwyciło i zadziałało to pozytywnie" - przekonywał.

On i Łosiak po raz 13. w karierze, a czwarty w sezonie znaleźli się w czołowej "trójce" zawodów WT. Triumfowali raz - dwa lata temu w Rio de Janeiro.

Są zaś trzecią polską parą, która stanie na podium imprezy WT rozgrywanej w kraju. W 2011 roku drugie miejsce w Starych Jabłonkach zajęli Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel. Trzy lata temu zaś Monika Brzostek i Kinga Kołosińska uplasowały się na trzeciej pozycji w Olsztynie.

BA, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze