W zakończonej fazie grupowej mistrzostw świata w Rosji technologia VAR była używana 335 razy. W większości przypadków był to tzw. „silent check”, czyli analiza decyzji sędziego głównego i ewentualne informowanie go w razie konieczności skorzystania z powtórki wideo.

 

W rundzie grupowej weryfikacja powtórek wideo była wykorzystana w wielu istotnych momentach takich spotkań jak Iran – Hiszpania oraz Maroko – Hiszpania w grupie B. Gdyby nie pomoc kamer, to Portugalia zajęłaby wyższe miejsce od mistrzów świata z 2010 roku. W grupie C dzięki technologii Goal Line arbiter uznał decydującą o zwycięstwie bramkę Paula Pogby w starciu z Australią. W tym samym meczu VAR przyczynił się do podyktowania rzutu karnego dla Trójkolorowych po faulu na Antoine Griezmannie. Dzięki temu wicemistrzowie Europy skończyli zmagania grupowe przed Danią.

 

W grupie E w starciu Brazylii z Kostaryką arbiter podyktował jedenastkę dla Canarinhos za rzekomy faul na Neymarze. Chwilę później sędzia po konsultacji z VAR-em anulował rzut karny, chociaż to spotkanie i tak padło łupem reprezentantów z Kraju Kawy. W grupie F to Meksyk znalazłby się przed Szwecją, gdyby na mundialu nie korzystano z wideoweryfikacji.

 

Przed nami osiem spotkań w pierwszej rundzie fazy pucharowej. Poniżej możemy zauważyć, że aż sześć par wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby w fazie grupowej nie posiłkowano się nowinkami technologicznymi.

 

Tak wyglądają pary 1/8 finału na mistrzostwach świata w Rosji:

 

Urugwaj – Portugalia

Francja – Argentyna

Brazylia – Meksyk

Belgia – Japonia

Hiszpania – Rosja

Chorwacja – Dania

Szwecja – Szwajcaria

Kolumbia – Anglia

 

Tak natomiast wyglądałyby pary w tej samej rundzie, gdyby w fazie grupowej nie było systemu VAR:

 

Urugwaj – Hiszpania

Dania – Argentyna

Brazylia – Szwecja

Belgia – Japonia

Portugalia – Rosja

Chorwacja – Francja

Meksyk – Szwajcaria

Kolumbia - Anglia