Pierwsza połowa inauguracyjnej partii toczyła się przy intensywnych opadach deszczu. W tym secie biało-czerwoni cały czas gonili wynik. W pewnym momencie zmniejszyli straty na 17:18, ale od tego momentu punkty zdobywali już tylko rywale. W drugim liderzy światowego rankingu objęli prowadzenie 14:11 po trzech asach z rzędu Łosiaka (Jastrzębie Borynia). Boiskowy partner Kantora (MKS Dąbrowa Górnicza) od kilku dni jest osłabiony kłopotami żołądkowymi, ale w ćwierćfinale pokazał się z bardzo dobrej strony. Poza serią punktowych zagrywek, która znacząco przyczyniła się do wygranej w drugiej odsłonie, dołożył też ważne akcje w defensywie i kontrataku w decydującej odsłonie.

"Pokazaliśmy dziś dużo dobrego...w końcu. Pokazaliśmy, na co nas stać. Zostawiliśmy serce i zdrowie na boisku, ogółem wszystko, co najlepsze. Publiczność też nam pomogła. Szkoda tylko pierwszego seta, bo mogło się to wcześniej skończyć. Można powiedzieć, że to był mój pierwszy mecz, bo wcześniej to Piotrek ciągnął grę i dzięki temu dotarliśmy do ćwierćfinału. Dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zagraliśmy obaj" - zaznaczył Łosiak.

Cieszył się on, że mógł się odpłacić Kantorowi za to, że tamten wcześniej wziął na siebie większą odpowiedzialność za grę.

"Musimy się uzupełniać, bo nie zawsze idzie nam obu dobrze. Mieliśmy też dziś problemy, ale poradziliśmy sobie" - podsumował.

Jeszcze pod wieczór powalczą o awans do finału. Ich rywalami będą mistrzowie globu z 2013 roku i brązowi medaliści igrzysk w Rio de Janeiro Holendrzy Robert Meeuwsen i Alexander Brouwer.

"Szkoda, że jeszcze dziś mamy półfinał. To nasz trzeci mecz tego dnia. Trochę tego nie rozumiem. Niektórzy grali wczoraj trzy spotkania, dziś kolejne, a jutro tylko jeden. To trochę bez sensu, ale każdy ma takie same warunki. Czy boję się, że braknie mi sił na trzeci mecz? Ja się nigdy niczego nie boję. Trzeba walczyć, nie patrzeć na to, co było" - zaznaczył zawodnik broniący barw Jastrzębia Borynia.

On i Kator są pierwszą od siedmiu lat męską parą z Polski, która awansowała do półfinału w turnieju WT rozgrywanym w kraju. W 2011 roku drugie miejsce w Starych Jabłonkach zajęli Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel. Trzy lata temu zaś Monika Brzostek i Kinga Kołosińska uplasowały się na trzeciej pozycji w Olsztynie.

"Tak sobie myślałem, że kibice którzy jeżdżą po Polsce na nasze turnieje bardziej zasługują na medal niż my i mam nadzieję, że im go damy w tym roku" - podkreślił Łosiak, który wraz z Kantorem w niedzielę zajął drugie miejsce w Ostrawie.

Kantor i Łosiak nie tylko zrewanżowali się Czechom za niespodziewaną porażkę w fazie grupowej warszawskiego turnieju, ale także "pomścili" Grzegorza Fijałka (UKS SMS Łódź) i Michała Bryla (RCS Czarni Radom), którzy ulegli Perusicowi i Schweinerowi kilka godzin wcześniej w 1/8 finału.

Impreza w stolicy potrwa do niedzieli. Ma ona cztery gwiazdki w pięciostopniowej skali turniejów WT.