"Wielu ludzi w Chorwacji spóźniło się w poniedziałek do pracy"

Piłka nożna

Po emocjonującej końcówce spotkania Chorwacja – Dania, rozstrzygniętej po serii rzutów karnych, w Chorwacji noc świętowania trwała tak długo, że nie każdy zdążył następnego dnia do pracy.

Jerzy Mielewski: Rozumiem - euforia olbrzymia, natomiast troszkę nerwów kibice Ognistych stracili. Drużyna, która czarowała w fazie grupowej miała tutaj duże problemy, żeby awansować do tego ćwierćfinału. Bardzo trudny mecz, jak zatem Chorwacja reaguje po tym co stało się wczoraj?

 

Żankarlo Šimunic: Oczywiście był to bardzo trudny mecz, ale w końcu najważniejsze, że go wygraliśmy. W Chorwacji jest euforia, większość ludzi spóźniła się do pracy, bo kiedy skończył się mecz, jak i przed samym spotkaniem wszyscy mieszkańcy jeździli do miasta, gdzie świętowali. Wszyscy bardzo się cieszyli. Wracając do rozgrywki niewątpliwie nie zagraliśmy tak dobrego meczu, już na ostatnich mistrzostwach Europy nam się to stało, kiedy graliśmy super w grupie i potem odpadliśmy z Portugalią. Teraz myślę, że drużyna była dobrze psychicznie przygotowana do tego i że po prostu było to bardzo ważne, by wygrać ten mecz i myślę, że w ćwierćfinale nie będzie nam łatwo, ale trochę lżej jak teraz.

 

J.M.: To jeszcze jeden aspekt tego spotkania - Luka Modrić. Oczywiście piłkarz genialny, kapitalny, jednak marnuje rzut karny w końcówce dogrywki. W serii rzutów karnych również podszedł do wykonywania jedenastki. Czy to było analizowane - jak on się czuje, jaki ciężar na nim spoczywa?

 

Ż.S.: Tak, z pewnością, ale i dlatego jest on jednym z najlepszych piłkarzy i po prostu myślę że musiał dźwignąć ten ciężar na swoje barki. Od razu po meczu podszedł do niego selekcjoner i porozmawiał z nim, co podniosło go na duchu. Pewnie powiedział mu, że nieważne jest to co się stało, tylko to co będzie i myślę że dodał mu do samopoczucia, że po prostu nic się nie stanie, jeśli nie trafi tego drugiego karnego. Luka pokazał jak bardzo silny jest psychicznie, co myślę było bardzo ważne. Nawet po meczu powiedział, że cały dzień oglądał jak Kasper broni rzuty karne i powiedział, że już nigdy tego nie zrobi, ponieważ od razu jak go pokazywali to był ogromnie smutny.

 

J.M.: To jeszcze jedna rzecz, patrząc na tę część drabinki, w której znajduje się Chorwacja. Czy już powoli oczyma wyobraźni Ogniści zwracają uwagę, że w tej grupie drużyn, która będzie pędzić do finału, to oni są największymi sportowo faworytami?

 

Ż.S.: Oczywiście, wszyscy już patrzą co będzie, jeśli dojdziemy do finału, ale myślę że każdy mecz po drodze będzie ciężki, bo każda z drużyn, która przeszła już do ćwierćfinału, ma jakieś swoje atuty. Rosjanie są gospodarzami, co na nich ciąży. Uważam, że ważne jest oglądać starcie za starciem, bo i przed meczem z Danią mówiło się, że mamy super drogę do finału a wczoraj okazało się, że jest to bardzo ciężki mecz. Wszyscy przypominają sobie Chorwację dwadzieścia lat temu, kiedy osiągnęła swój największy sukces na mistrzostwach świata, gdzie byliśmy trzeci, także mam nadzieje, że przynajmniej taka historia się powtórzy.

 

Rozmowa Jerzego Mielewskiego z Żankarlo Šimuniciem na naszej stronie w załączonym materiale wideo.

SF, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze