Mieliśmy spotkać się w znacznie przyjemniejszych dla Pana okolicznościach. Gdyby ktoś powiedział Polakom i Niemcom, że będą wracać do domu razem z Niemcami, u nas wzięliby to w ciemno. U Pana w kraju nikt nie przypuszczałby, że będzie to już po fazie grupowej.

 

Rolf Nikel: Muszę przyznać, że byliśmy zaskoczeni zarówno ze względu na to, że Polska tak wcześnie odpadła, jak i Niemcy. Ten powrót Niemców do domu jest uzasadniony, drużyna nie grała dobrze, zaliczyliśmy dwie porażki i jeden remis, więc dlatego wracamy do domu. Taka jest piłka: raz się wygrywa, raz się przegrywa.

 

Bardzo istotne było zachowanie samych piłkarzy niemieckich po klęsce z Koreą Południową. W sytuacji gdzie polskich piłkarzy nie było stać na przeprosiny swoich kibiców, Mats Hummels w mediach społecznościowych natychmiast przeprosił. Manuel Neuer powiedział, że nie byliśmy godni awansu do fazy pucharowej, bo gdybyśmy się tam dostali to zaraz byśmy odpadli z taką grą. To pana zdaniem różni dojrzałych piłkarzy, którzy świętują sukcesy i wiedzą, że porażki to także element sportu od tych, którzy tej dojrzałość może jeszcze w sobie nie mają.

 

Nie możemy uogólniać porównując zachowania piłkarzy polskich i niemieckich, jednak to, że niemieccy piłkarze postawili się przed kamerami i mieli odwagę przeprosić w mediach społecznościowych, świadczy o ich wielkości jako ludzi. Nie zmienia to jednak faktu, że czujemy bezmierne rozczarowanie, że tak wcześnie kończymy te mistrzostwa. Tak jak mówię, pokazują się oni jako wielcy ludzie, ale nie ma co upiększać: to była porażka.

 

Porażka, która jednak tłumaczy się cyklami takiej koniunktury piłkarskiej. Weźmy na przykład Joachima Lowa - to trener, który w mistrzostwach świata wygrał 14 meczów, zremisował tylko raz i przegrał tylko dwa spotkania w tym dwa w tym roku. To trener, który jest wielki i mam wrażenie, że kibice potrafią to docenić. Media też, nawet bulwarowe gazety doceniają to i mówią, żeby został i przemyślał to, zwłaszcza, że DFB ma z nim jeszcze przedłużony kontrakt. Trzeba przyznać, że to dojrzałe podejście.

 

Nie ma co do tego wątpliwości, że Joachim Low jako selekcjoner wypracował sobie wiele zasługi i sukcesów. Byliśmy w 2014 roku mistrzami świata, jeśli dobrze pamiętam to za jego kadencji odpadaliśmy dopiero w półfinałach wielkich turniejów, więc oczekiwania wobec jego drużyny były bardzo wysokie, a stało się tak jak się stało. Sam Joachim Low powiedział, że musi się zastanowić nad tym co się wydarzyło i nad swoją rolą i tak to prawda: niedawno przedłużył swój kontrakt do 2020 roku. Zobaczymy jakie będą jego przemyślenia, wszystko zależy od tego, czy stwierdzi, że może nadal motywować swoją drużynę, czy może budować wszystko od nowa. To jest jego decyzja i nikt nie może mu w niej przeszkodzić, a już na pewno nie ambasador Niemiec w Warszawie.

 

Odchodząc od tematu sportowego Pan jest dyplomatą, a zarazem kibicem. Czy irytuje Pana kiedy te wątki polityczne, a nawet geopolityczne wtrąca się do sportu? Przecież jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec Lowa było powołanie na Mistrzostwa dwóch zawodników, którzy pozwolili sobie na bardzo poważny występek, gdy Gundogan i Ozil zrobili sobie zdjęcie z prezydentem Turcji, Receepem Erdoganem. To poważny gest polityczny.

 

Ogólnie rzecz ujmując było fałszem stwierdzenie, że świat sportu i polityki są od siebie kompletnie niezależnie. Sport nie odbywa się w żadnej próżni, tylko w świecie, gdzie jego ważnym elementem jest polityka. Jeśli wspomina Pan tamtą sprawę ze zdjęciem tych piłkarzy pochodzenia tureckiego to wywołało wielkie poruszenie w drużynie. Gundogan wypowiedział się na ten temat, Ozil zdecydował się zamilczeć i to jest jego dobre prawo, które mu przysługuje. Kanclerz Federalna też się do tej sprawy odniosła gdy odwiedzała drużynę w Tyrolu Południowym. Ważnym jest, aby pamiętać, że to zdjęcie nie było żadnym statementem politycznym piłkarzy, ale ta fotografia odcisnęła pewne piętno na drużynie. Należy jednak pamiętać i powiedzieć, że sam związek piłki nożnej DFB przeprowadził wewnętrzne dyskusje na ten temat, rozmawiał z piłkarzami i dobrze, że nie przerodziło się to w jakąś wielką aferę, a udało się to opanować.

 

Przejdźmy do spraw globalnych dotyczących piłki nożnej. Niemcy trzeba to przyznać są wzorem jeśli chodzi o szkolenie piłkarzy i jest to pokłosie także tych nieudanych imprez, gdzie powzięto kroki i plan certyfikacji akademii Bundesligi. Z czego wynika fakt, że Niemcy konsekwentnie dążą do tego celu, czego wynikiem było choćby zeszłoroczne zwycięstwo reprezentacji U-21 w Mistrzostwach Europy, Mistrzostwo Świata w 2014 roku, Puchar Konfederacji. Liczy się pomysł, czy też cechy mentalne, aby realizować krok po kroku założenia działaczy i panujących nad systemem szkolenia?

 

Myślę, że kluczem do sukcesu jest pewna mieszanka tych podejść. W roku 1990 Niemcy byli Mistrzami Świata, potem w kolejnych dwóch mistrzostwach nie graliśmy tak dobrze i w konsekwencji zdecydowano się więcej uwagi poświęcić młodzieży, pracować u podstaw. Powołano akademie, aby rozwijać talenty od najmłodszych lat i stwarzać im nowe możliwości rozwoju. To pierwsza strona medalu. Drugą stroną jest coraz większe zainteresowanie piłką wśród osób ze środowisk imigracyjnych. Piłka nożna pełni duża rolę integracyjną, ponieważ wielu piłkarz właśnie o korzeniach migracyjnych jest wzorem dla migrantów przybyłych do Niemiec. Tym samym piłka nożna przyczynia się do wspierania integracji wśród migrantów. Myślę, że zadania jakie spełnia piłka nożna w pracy z młodzieżą i tym procesie to tajniki sukcesów. Widać to było chociażby na przykładzie wspomnianych mistrzostw Europy juniorów w Polsce gdzie siedziałem na stadionie i także mogłem się temu przyglądać. Myślę, że porażka którą teraz ponieśliśmy nie powinna podważyć tego co tutaj wymieniłem i powinniśmy dalej podążać tą samą drogą. Tego samego zdania jest DFB, które ma otworzyć niedługo we Frankfurcie nową akademię piłkarską i myślę, że długofalowo to przyczyni się do kształcenia naszych potencjalnych piłkarzy i sukcesów zawodników w kolejnych imprezach.

 

Jak z pańskiej perspektywy wygląda kultura fizyczna w Niemczech? Od tego wszystko się zaczyna, Hiszpanie swoje sukcesy opierają nie na strukturze, a na wychowaniu i pędu do uprawiania sportu od najmłodszych lat. W Niemczech przykuwa się taką uwagę, aby kultura fizyczna była krzewiona na równi z edukacją intelektualną?

 

Zajęcia z wf-u są w Niemczech obowiązkowe od pierwszej klasy, ale nie tylko szkoła ma w Niemczech kształcić tą kulturę fizyczną, ale też inne związki sportowe. Dla przykładu DFB ma 7 milionów członków i chodzi tutaj, aby motywować ludzi od najmłodszych lat. Skłaniać do tego, aby uprawiali sport od początku. Dla przykładu Polsko-Niemiecka Szkoła Spotkań i Dialogu im. Willy'ego Brandta w Warszawie przy niej również funkcjonuje taka akademia piłki nożnej, w której udział biorą nie tylko chłopcy, ale również dziewczęta. Myślę, że rozwijanie elementu masowego, sportu powszechnego dla wszystkich to klucz, aby osiągać sukcesy także w sporcie wyczynowym. Piłka nożna w Niemczech to sport numer jeden dlatego tak duży nacisk kładzie się na to, aby od najmłodszych lat zafascynować tym sportem najmłodszych i wprowadzić ich do akademii.

 

Na koniec muszę zadać to pytanie: gdzie zagra w przyszłym sezonie Robert Lewandowski? To nurtuje nie tylko polskich kibiców, ale także niemieckich. Dostaje się Robertowi także od niemieckich dziennikarzy i publicystów…

 

Mogę powiedzieć, że Robert Lewandowski jest bardzo ważnym piłkarzem dla Bayernu i bardzo byśmy się cieszyli, gdyby dla tego istotnego z punktu widzenia Niemców klubu grał, ale decyzja należy do niego. Mogę opowiedzieć pewną anegdotę podczas ostatniej wizyty Wolfganga Schaeuble - przewodniczącego Bundestagu u premiera Mateusza Morawieckiego podczas mistrzostw świata powiedział, że jeśli drużyna polska wraca do domu to może Robert Lewandowski mógłby teraz zagrać dla niemieckiej reprezentacji, co premier Morawiecki skwitował krótkim: nie.