Marcin Lepa: Zacznijmy od ostatniego meczu, w którym przegraliśmy z Amerykanami. W pierwszym secie mieliśmy słabą skuteczność w ataku i nie potrafiliśmy wykorzystać dużej ilości błędów rywali, a w drugim i trzecim siatkarze USA byli już wyraźnie lepsi.

 

Vital Heynen: Muszę przyznać, że Stany Zjednoczone to dla mnie najlepsza drużyna na tym turnieju i prawdopodobnie najlepsza na świecie. My, w porównaniu do nich, jesteśmy jeszcze w tyle. To był bardzo trudny mecz i w pierwszym secie graliśmy chyba jeszcze dobrze, potrafiliśmy trzymać się blisko rywala, ale nie potrafiliśmy w kilku sytuacjach wykorzystać szans w ataku i stąd ostatecznie zakończyło się to porażką. Później wyglądało to już zdecydowanie gorzej z naszej strony.

 

Trener mówił, że te spotkania mają być dla zawodników w pewnym sensie nagrodą i też szansą zagrania na wielkim turnieju. Niestety, nie wszyscy ją wykorzystali, a też i nie wszyscy dostali dziś szansę – choćby Bartosz Kurek, po wczorajszym świetnym występie przeciwko Rosji.

 

Jeśli chodzi o wykorzystane i niewykorzystane szanse, to czasami trzeba je dostać, żeby zdobyć doświadczenie. Nawet przegrywając takie mecze, zdobywa się doświadczenie, które pozwoli później, w przyszłości taką szansę wykorzystać. Bartosz Kurek w meczu z Rosją zagrał dobrze, pokazał mi to, czego od niego oczekiwałem. Natomiast przeciwko USA swoje szanse dostali Damian Schulz i Maciej Muzaj. W związku z tym nie widziałem potrzeby, by ponownie wracać do Kurka. Chciałem jeszcze raz zobaczyć tych zawodników w walce o wielką stawkę.

 

Siłą naszej reprezentacji przez długi czas było lewe skrzydło. W Lille tego zabrakło. W ofensywie to Kurek i Schulz byli podstawą naszej gry.

 

To trudne pytanie i nie mamy jasnej odpowiedzi, co się stało. Na pewno przez pierwsze trzy tygodnie wyglądało to bardzo dobrze, ale później być może przeciwnicy nauczyli się gry naszych młodych zawodników. Rolę zaczęło też odgrywać zmęczenie, stąd też siła została przesunięta na prawe skrzydło.

 

Co trenera najbardziej cieszy po zakończeniu Ligi Narodów? Co jest największą wartością w kontekście imprezy docelowej, czyli mistrzostw świata?

 

Myślę, że trzeba tę odpowiedź podzielić na dwie kwestie. Po pierwsze, cała Liga Narodów to wielkie doświadczenie, z którego jestem bardzo zadowolony. To udana impreza, z której wynosimy wiele dla naszej reprezentacji. Jeśli natomiast podsumujemy tylko te dwa mecze, to nie mogę być zadowolony. Choć i w tych dwóch spotkaniach były momenty, w których moglibyśmy znaleźć coś pozytywnego w naszej grze. To były jednak tylko chwile. Z Ligi Narodów wynosimy dużo doświadczenia i ogranie szerokiej grupy zawodników.  


Rozmowa w załączonym materiale wideo.