Były reprezentacyjny asystent m.in. Leo Beenhakkera i Waldemara Fornalika i koordynator szkolenia bramkarzy PZPN Andrzej Dawidziuk opowiada, co zmieniło się w grze na tej pozycji. I który z golkiperów wygląda podczas tego turnieju najlepiej.

 

Bożydar Iwanow: Ile meczów mistrzostw świata udało Ci się obejrzeć?

 

Andrzej Dawidziuk: 50! Jedynie w fazie grupowej coś mi uciekło. Każdy dzień zaczynam od sprawdzenia harmonogramu meczów, a potem zajmuje się innymi sprawami. Planowanie poprzedza jednak analiza godzin spotkań mundialu.

 

Jest w tym turnieju w grze bramkarzy coś, na co  zwróciłeś szczególną uwagę?

 

Tak. Mówimy dużo o umiejętnościach bramkarzy jeśli chodzi o ofensywę. Mam tu na myśli procentowość jeśli chodzi o liczbę kontaktów z piłką w czasie meczu, zarówno nogami i rękoma. Aż 80 procent to kontakty nogami. Przyglądam się otwieraniu gry, jej budowania przez bramkarza. Choć oczywiście mimo wszystko te mistrzostwa pokazują, że najistotniejszym aspektem gry bramkarza są ciągle umiejętności gry w defensywie. A to wiąże się przede wszystkim z rozliczenia bramkarza ze skuteczności, obrony strzałów. Ale jego gra wzbogacona została o elementy ofensywne. Patrząc jednak na to, co stało się w 1/8 finału, to właśnie bramkarze byli bohaterami, zarówno w normalnym czasie jak i konkursach jedenastek.

 

Kto w takim razie był w twojej opinii najlepszy na tej pozycji?

 

Największy procent skutecznych interwencji miał Kasper Schmeichel. Ale jego już nie zobaczymy. Chłopak, który z Chorwacją broni trzy rzuty karne, w tym dwa w serii jedenastek. Do tego doliczyć możemy jeden  nie trafiony przez Peruwiańczyka, jeszcze w fazie grupowej, który posłał piłkę nad poprzeczką…

 

Sugerujesz, że bramkarz ma wpływ na to, że ktoś przestrzeli?

 

To temat na inną rozmowę. Jakbyśmy się dziś uparli, to dziś wszystkie karne są niezgodne z przepisami. Bo każdy bramkarz wychodzi przed linię bramkową, a przepis tego zabrania. Ale to nie do wyegzekwowania, ten przepis jest nieżyciowy, więc sędziowie to odpuszczają. To będzie kolejny aspekt, nad którym FIFA się powinna pochylić. Trzeba go rozwiązać. Rzuty karne to jest gra w dużej mierze oparta na aspekcie psychologicznym, rozgrywa się pojedynek między strzelającym, a broniącym. Napastnik często prowokuje, sugeruje strzał w jeden z rogów, albo czeka na ruch bramkarza. Ważna jest obustronna antycypacja. Jak widzieliśmy w 1/8 finału w zasadzie jeden człowiek może dać zespołowi awans, co sprawdziło się osobach Subasicia czy Akinfiejewa.

 

Dziś nie ma już kultu bramkarzy bardzo wysokich. Nawet ci stosunkowo niscy ratują swoje drużyny.

 

Absolutnie. Pickford, Schmeichel, Ospina… U nich liczy się przewidywanie, odpowiedni „timing”. Subasić jest wielki, ma ogromny zasięg ramion, ale nie możemy mówić o tendencji, że wyższy ma większe szanse. Praktyka pokazuje, że to nie zawsze jest reguła. Miejsce na wysoki poziom jest dla jednych i drugich.

 

Brazylia, słynna kiedyś ze znakomitej ofensywy, dziś zadziwia żelazną defensywą. Dzięki temu mają największe szanse na tytuł?

 

Mecze wygrywa się grą ofensywną, turnieje defensywą. Brazylia w ostatnich 25 meczach straciła 5 albo 6 bramek. To pokazuje, że Tite rzeczywiście świetnie ten zespół zbilansował. Alison, linia obrony i dwaj defensywni pomocnicy  stanowią niesamowitą siłę. Wcześniej „Canarinhos” charakteryzowali się bajeczną ofensywną, a gra bramkarza czy obrony była powodem do zmartwień. Dlatego ciężko było im zrobić wynik zespołowy. Dziś bronią skuteczniej niż atakują. I to może być kluczem do tytułu.