W środę w Moskwie o awans do finału mundialu Chorwacja zagra z Anglią. 14 lat temu w fazie grupowej mistrzostw Europy zwyciężyli "Synowie Albionu" 4:2, zaś bałkański zespół - pod wodzą Barica - odpadł z turnieju.

 

- Byliśmy wtedy lepsi, ale wewnątrz reprezentacji było wiele problemów. Teraz pod tym względem jest inaczej, znacznie lepiej. Silna więź zawodników z trenerem jest atutem Chorwatów przed półfinałem. To, że dotarli tak daleko, jest co najwyżej małą niespodzianką - ocenił Baric, który zakończył pracę z chorwacką kadrą narodową po Euro 2004.

 

Liczne grono ekspertów podkreśla, że siłą "Vatreni" (Ognistych) jest jedność zespołu. W ekipie nie brakuje bardzo dobrych graczy, jak Luka Modric, Ivan Rakitic, Mario Mandzukic, Marcelo Brozovic, Danijel Subasic czy Ivan Perisic, ale wszyscy potrafią wspólnie pracować na sukces drużyny.

 

- Razem z trenerem Zlatko Dalicem wierzą, że wspólnie są w stanie robić wielkie, wspaniałe rzeczy. To bardzo ważne w takiej imprezie jak mundial - podkreślił były selekcjoner Chorwacji.

 

W tegorocznych MŚ Chorwaci wygrywali wszystkie trzy spotkania grupowe, m.in. z Argentyną 3:0, zaś w fazie pucharowej ich dwa występy kończyły się dogrywkami i konkursami rzutów karnych.

 

- W piłce nożnej czasem potrzebne jest szczęście. Na pewno chorwacki zespół jest już jednak trochę zmęczony, co może być na plus dla Anglii. Jeśli chodzi o rywali, mają większą ligę, większy potencjał i niestety też bardziej wyrównaną kadrę. W chorwackiej drużynie problemem jest zbyt wąski skład, bo tylko 14 zawodników klasy międzynarodowej. Problemy widać w przypadku kontuzji, jak teraz z Sime Vrsaljko. Tin Jedvaj to jeszcze młody zawodnik, do tego nie jest w najlepszej formie - analizował Baric.

 

Ośmiokrotny mistrz Austrii z czterema różnymi klubami poruszył także temat rozszerzenia MŚ do 48 reprezentacji. - Pomysł z 48 zespołami jest idiotyczny. W mistrzostwach świata kibice chcą zobaczyć to, co najlepsze. A nie ma tak wielu dobrych drużyn - podkreślił.