Szymon Zaworski: Jak wielkie szczęście przeżywa pan ze względu na sukces córki?

 

Tata Igi Świątek: Jest radość jak najbardziej i to jest rzecz oczywista, że w przypadku wygranej wszyscy się cieszą.

 

Cztery Polki wygrały juniorski turniej Wimbledonu – Aleksandra Olsza, siostry Radwańskie i teraz dochodzi pana córka. Tylko jedna tak naprawdę osiągnęła sukces w seniorskiej karierze. Liczy pan, że Iga będzie osiągać podobne sukcesy na miarę Agnieszki Radwańskiej?

 

Nie robiłbym żadnej rywalizacji ani konkurencji pomiędzy tym co było kiedyś, a jest teraz. Chwała tym wszystkim dziewczynom, które tu były i chwała oczywiście Agnieszce Radwańskiej, że przez tyle lat jest w ścisłej czołówce. Co osiągnie Iga? Trudno to przewidzieć. Na dzień dzisiejszy staramy się robić jak najlepsze wyniki, dążymy do tego, aby te wyniki były coraz lepsze. Powiedzmy sobie szczerze, że nie wiemy co będzie. Każdy układ drabinki, przeciwniczek jest niepowtarzalny. Tak naprawdę trudno jest porównać grę Agnieszki Radwańskiej do gry Igi, ponieważ Agnieszka miała trochę inne przeciwniczki, trochę inną nawierzchnię jeśli mówimy o trawie. Na tamten czas trzeba oddać chwałę i laury Agnieszce, a obecnie Iga wygrała ten turniej i jej należy się chwała.

 

Jakie macie najbliższe plany startowe?

 

Za dwa tygodnie gramy w Budapeszcie, później na początku sierpnia gramy w Warszawie na kortach warszawianki nasz turniej. To są turnieje stricte zawodowe. Mogę teraz zdradzić tajemnicę, że Iga walcząc na juniorskim Wimbledonie próbowała podnieść swój ranking juniorski na podstawie którego robi się deadline do tzw. olimpiady młodzieżowej do lat 18. Iga bardzo chciała pojechać na tę olimpiadę i widać, że się na nią wybierze. Odbędzie się ona na początku października w Argentynie. Na ten rok to jest jeden z główniejszych celów.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.