Piłka nożna

Liga Mistrzów i Liga Europy w Polsat Sport...

Kucharczyk odniósł się do bramki, którą udało mu się zdobyć podczas pierwszego meczu w eleminacjach do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zawodnik Legii niesamowitym uderzeniem z odległości ponad 25 metrów trafił w samo okienko bramki Cork City FC.

 

- Bramka w Irlandii to był przypadek, ale jeśli spojrzę przez pryzmat czasu, to chyba była ona jedną z ładniejszych, jakie udało mi się zdobyć w Legii - powiedział przed rewanżem z Irlandczykami Michał Kucharczyk.

 

Zawodnik odpowiedział na pytania o nowe ustawienie, w jakim grają ostatnio legioniści. Wariant z trójką obrońców spowodował, że "Wojskowi" mają nieco problemów z kryciem rywali, czego efektem były przynajmniej dwa spośród trzech straconych goli w meczu o Superpuchar Polski z Arką Gdynia (2:3).

 

- Po jednym przegranym meczu znowu mocno jest poruszony temat ustawienia 3-5-2. Chciałbym, żebyśmy nie dyskutowali o ustawieniu - w tej chwili uczymy go. Naprawdę dajcie nam chwilę czasu, a my doprowadzimy go do perfekcji. Jak nasze błędy zostaną poprawione, to wtedy się zdziwicie jak w Polsce można grać systemem 3-5-2 - dodał.

 

Zmiana taktyki wpłynęła również na ustawienie "Kuchego" na boisku. Z roli skrzydłowego stał się on wahadłowym, a więc zawodnikiem operującym zarówno w ofensywie jak i defensywie.

 

- Zawsze mówię, że najlepiej czuję się w ofensywie, ale doszedłem do wniosku z trenerem, że będę grał tam, gdzie drużyna mnie potrzebuje. W tym systemie gram jako wahadłowy, ale można nauczyć się grać wszędzie. Jeszcze potrzebuję chwili czasu, by opanować swoją rolę do perfekcji. Przy pierwszym golu z Arką to ja zawiniłem, ale przy trzeciej bramce zadecydowały błędy w ustawieniu. Jesteśmy ludźmi i potrzebujemy czasu by się tego nauczyć, tak samo jak każdy potrzebuje czasu by nauczyć się mówić, pisać czy czytać - zakończył "Kuchy".

 

Konferencja Legii Warszawa przed rewanżowym meczem z Cork City w załączonym materiale wideo.