Pierwszy samolot opuścił kapitan i bramkarz reprezentacji Hugo Lloris, który w rękach trzymał Puchar Świata. Za nim szli trener Didier Deschamps i prezes federacji Noel Le Graet.

- Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że puchar jest aż tak ciężki. Przeszliśmy do historii, ale wciąż nie dociera do mnie co osiągnęliśmy. Chcieliśmy godnie reprezentować Francję, zadbać o jej dobry wizerunek. Mam nadzieję, że dzieci, które oglądały ten mecz kiedyś powtórzą nasze osiągnięcie - przyznał napastnik Antoine Griezmann.

Po krótkiej uroczystości na lotnisku bohaterowie ruszyli w podróż po mieście odkrytym autobusem. Na Polach Elizejskich oczekiwały na nich tysiące kibiców, którzy gromadzili się niemal od samego rana.

- Jesteśmy bardzo dumni z tej drużyny. Po prostu musiałam tu przyjść, żeby zobaczyć ich oraz puchar - powiedział jedna z fanek.

Po fecie zespół przyjął prezydent Francji Emmanuel Macron. Do ogrodów pałacu prezydenckiego zaproszono blisko 3000 osób, a wśród nich wielu młodych zawodników ze szkółek, jak ta w Bondy, w której karierę zaczynał Kylian Mbappe.

Piłkarze Francji mistrzostwo świata wywalczyli po raz drugi w historii. Poprzednio najlepsi byli w 1998 roku, kiedy turniej rozgrywano na ich terenie. Wówczas ich kapitanem był Deschamps. W niedzielę 49-latek został trzecią osobą, która w mundialu triumfowała jako zawodnik i trener; po Brazylijczyku Mario Zagallo i Niemcu Franzu Beckenbauerze.