- Marina, a także plaża, gdzie również stacjonowały jachty, pękały w szwach. To była największa impreza w historii tych regat, a liczba uczestników oraz jednostek okazała się dla nas ogromnym wyzwaniem. Nie narzekamy, bo staramy się z jak największym rozmachem pokazywać spektrum możliwości jakie daje ta dyscyplina. Na Zatoce Gdańskiej mieliśmy cały przekrój żeglarstwa sportowego – podkreślił Chamera.

Ze wszystkich konkurencji najwyższą rangę miały mistrzostwa Europy, rozegrane w formule otwartej, czyli także z udziałem zawodników spoza Starego Kontynentu, w trzech olimpijskich klasach: 49er, 49erFX oraz Nacra 17.

- W 1998 roku w Helsinkach srebrny medal w klasie 49er wywalczyli obecny trener kadry Paweł Kacprowski i Paweł Kuźmicki, a 20 lat później ich sukces powtórzyli Dominik Buksak i Szymon Wierzbicki. W Gdyni świetnie żeglowali także Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński, którzy przez pecha w ostatnim wyścigu stracili pewny wydawało się medal. Z kolei w klasie 49erFX bardzo dobrze wypadły Aleksandra Melzacka i Kinga Łoboda, które były drugie wśród juniorek i ósme w klasyfikacji generalnej – dodał.

Dobrą dyspozycję żeglarze będą mieli okazję potwierdzić w rozpoczynających się 4 sierpnia w duńskim Aarhus mistrzostwach świata, które są pierwszą olimpijską kwalifikacją dla krajów, a jednocześnie także wewnętrzną polską eliminacją.

Regaty w Gdyni zakończyły we wtorek mistrzostwa świata juniorów w klasie 4.7, w których rywalizowało 430 zawodników z 44 krajów. Wśród 155 dziewcząt najlepszą okazała się Chiara Benini Floriani. Włoszka wyprzedziła Simone Chen z Singapuru oraz rodaczkę Giorgię Cingolani. W gronie chłopców złoty medal wywalczył reprezentant Singapuru Daniel Hung, a kolejne miejsca w stawce 275 żeglarzy zajęli Australijczyk Michael Compton i Peruwiańczyk Stefano Viale.

Najlepsi z biało-czerwonych, Kinga Brzóska (MKŻ Arka Gdynia) i Przemysław Machowski (MKS Dwójka Warszawa), uplasowali się odpowiednio na 23. i 41. pozycji.