Rosyjscy żużlowcy wygrali niedawno we Wrocławiu pierwszą edycję prestiżowego turnieju Speedway of Nations. Sukces jednak niczego nie zmienił, ponieważ w ich kraju mało kto zwrócił na to uwagę. – Po tym jak wygraliśmy Speedway of Nations nic się nie stało. Zdecydowałem się wysłać list do naszego prezydenta oraz kogoś z ministerstwa sportu, aby przekonali się, że dokonaliśmy historycznej rzeczy – podkreślił Sajfutdinow.

 

Najważniejszym wydarzeniem sportowym w Rosji były ostatnio rzecz jasna piłkarskie mistrzostwa świata. Żużlowiec Fogo Unii Leszno wierzy głęboko, że po zakończonym mundialu oficjele skupią się bardziej na innych dyscyplinach. – Mam kilku dobrych znajomych w polityce i działamy powoli. Zobaczymy co się wydarzy. Przyznam szczerze, że napisałem prywatny list, w którym podpisałem się z imienia i nazwiska. Opowiedziałem o tym co dzieje się rosyjskim speedwayu. Wiem, że niedawno mieliśmy mundial i nikt nie interesował się innymi sportami. Być może ktoś spyta się mnie o co chodzi i co jest nie tak, a ja wówczas wyjaśnię sytuację – zdradził 29-latek.

 

Do pełnej profesjonalizacji rosyjskiej reprezentacji na żużlu daleka droga. W trakcie zmagań w Speedway of Nations zawodnicy jako jedyni spośród wszystkich uczestników ścigali się we własnych kewlarach. – Nasz sport jest drogi. Musimy inwestować w motocykle, sprzęt, mechaników. Aby być zawodowcem, wszystko musi być na najwyższym pułapie i dlatego prosimy o pomoc, dlatego też napisałem do prezydenta. Być może uda mu się wspomóc nas finansowo lub znaleźć jakiegoś sponsora. Jestem przekonany, że ten sport zainteresowałby wiele osób. Nasze medale trzymamy w domu, a chcielibyśmy się z nimi podzielić – powiedział uczestnik cyklu Grand Prix.