ŁKS, który dwukrotnie zdobywał tytuł mistrza Polski, ostatni raz na zapleczu ekstraklasy grał w 2013 roku. Z powodu kłopotów finansowych nie dokończył wówczas rozgrywek, a w następnym sezonie, jako nowy podmiot, rozpoczął grę i odbudowę dawnego blasku od 4. ligi, czyli dopiero piątego szczebla rozgrywkowego w kraju. Powrót w to samo miejsce zasłużonemu klubowi zajął w sumie pięć lat.

- Jesteśmy szczęśliwi, że w końcu wracamy do 1. ligi, czyli tam, gdzie taki klub jak ŁKS powinien występować. To dla nas kolejny krok, ale do gry w tych rozgrywkach podchodzimy spokojnie i z pokorą. Jesteśmy beniaminkiem, nie stawiamy sobie żadnych celów, chcemy jedynie skupiać się na każdym kolejnym meczu - powiedział kapitan ŁKS Michał Kołba.

Podobnie do rozpoczynającego się w piątek sezonu podchodzą wszyscy w klubie z Łodzi, który w tym roku świętuje 110-lecie istnienia. Jak przyznał trener Moskal, głównym celem jest budowa zespołu, który za dwa-trzy lata zaatakuje ekstraklasę.

- Trzeba pamiętać, że ŁKS w ostatnich dwóch sezonach zrobił dwa awanse. Różnica między pierwszą, a trzecią ligą jest znaczna. Musimy więc podchodzić do niej z dużą pokorą. Chcemy okrzepnąć na tym poziomie, a potem będziemy myśleć o czymś więcej - tłumaczył 51-letni szkoleniowiec, który drużynę ŁKS przejął latem.

Oprócz trenera w przerwie między rozgrywkami do klubu z al. Unii trafiło ośmiu piłkarzy. Nie ma wśród nich znanych nazwisk. Szefowie ŁKS postawili głównie na młodych, perspektywicznych zawodników wyróżniających się w niższych ligach.

Wśród nich są m.in. wracający z wypożyczenia do drugoligowego Gryfa Wejherowo 19-letni wychowanek Jan Sobociński, 22-letni Kamil Żylski, który zdobył 18 goli w dla trzecioligowego Sokoła Aleksandrów Łódzki oraz 23-letni obrońca Siarki Tarnobrzeg Jan Grzesik i pomocnik Gryfa Paweł Wojowski. Z nabytków na poziomie 1. ligi występowali obrońca Artur Bogusz (Wigry Suwałki), pomocnik Bartłomiej Kalinkowski (GKS Katowice) i 26-letni Hiszpan Daniel Ramirez (Stomil Olsztyn), który jest najstarszy z pozyskanych graczy.

Średnia wieku ŁKS będzie wynosiła niespełna 24 lata, ale jak zapewnia Moskal, to może być atutem, a nie powodem do obaw przed startem ligi.

- Liczą się umiejętności, a ci piłkarze je mają. Do tego chcą się pokazać i ciężko pracują na to na treningach. Mam nadzieję, że poradzą sobie ze stresem, ale przecież mamy też kilku zawodników, którzy grali w ekstraklasie. To m.in. Wojtek Łuczak, Lukas Bielak, czy Rafał Kujawa - podkreślił.

Szkoleniowiec jest zadowolony z letnich sparingów, w których jego podopieczni pokonali ekstraklasową Wisłę Płock (3:1) oraz GKS Tychy (3:1) i Górnika Polkowice (4:0), zremisowali z GKS Bełchatów (0:0) i przegrali z Elaną Toruń (0:1).

-  Musimy twardo stąpać po ziemi, bo wiemy gdzie ŁKS był niedawno, a gdzie jest teraz. Ale nie można też być minimalistą i w każdym meczu będziemy walczyć o zwycięstwo, bo to klub z dużymi tradycjami i rzeszą kibiców. Pierwsza liga jest bardzo nieprzewidywalna, ale jeśli będziemy pokorni i cierpliwi to przyjdą efekty - przyznał 28-letni Łuczak, który ma być jednym z liderów beniaminka.

Dodał, że atutem zespołu będzie nieprzewidywalność i wsparcie kibiców. - No i młodość. Ona ma swoje prawa – m.in. do szaleństwa i polotu. Jest też nutka dojrzałości w mojej osobie, Lukasa i Rafała, ale my też się czujemy młodzi  – dodał były pomocnik Cracovii i Górnika Zabrze.

ŁKS swoje domowe mecze będzie rozgrywał na boisku z jedną trybuną, która powstała w 2015 roku i może pomieścić ok. 5 tysięcy widzów. Po awansie klubu, władze Łodzi zapowiedziały dobudowanie trzech kolejnych trybun stadionu. W budżecie miasta na ten cel zabezpieczono 95 mln zł. Przetarg ma zostać ogłoszony na przełomie sierpnia i września. Obiekt ma być gotowy w 2020 roku i dopiero wówczas ŁKS ma rozpocząć walkę o awans do ekstraklasy, której był jednym z założycieli.

Łodzianie ligowy sezon rozpoczną w piątek, wyjazdowym spotkaniem z Chrobrym Głogów (godz. 19.30).