W tłumie obserwujących zdecydowaną większość stanowili fani biało-czerwonych. Nie brakowało jednak też kibiców z flagami Czech, Niemiec, Norwegii.

Nie zabrakło także ludzi, którzy ryzykując bolesny upadek postanowili obserwować zawody „na dziko”. Patrzyli na skoki z pobliskiej skarpy. Latem - w przeciwieństwie do zawodów rozgrywanych na śniegu - organizatorzy nie rozstawią tymczasowych trybun.

Już tradycyjnie zmotoryzowani, którzy chcieli dotrzeć do Wisły w dniu zawodów, a następnie w rejon skoczni od strony Skoczowa (głównej drogi) musieli uzbroić się w cierpliwość. Kierowcy, którzy wjeżdżali do miasta Adama Małysza ponad trzy godziny przed rozpoczęciem konkursu potrzebowali ponad 50 minut, aby móc zaparkować w Wiśle-Malince. Mieszkańcy ponownie utworzyli bardzo dużo prywatnych parkingów w rejonie miejsca imprezy. W efekcie, przynajmniej ci, którzy przybyli na zawody z odpowiednim wyprzedzeniem nie mieli problemów z pozostawieniem pojazdu.