Dla Zawady był to debiut w największej organizacji wszechstylowej walki wręcz na świecie. Atmosferę dodatkowo podgrzewał fakt, że mający polskie korzenie reprezentant Niemiec przyjął propozycję walki na osiem dni przed samym wydarzeniem!

Jego walka z Brytyjczykiem na przestrzeni trzech rund dostarczyła fanom niesamowitych emocji. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie - najpierw z dobrej strony w stójce pokazał się Zawada, jednak parę razy nadział się na kontry rywala, później walka przeniosła się do parteru, gdzie kibice mogli obserwować prawdziwą "pralkę". Ostatecznie sędziowie niejednogłośnie uznali, że zwycięstwo należy się Robertsowi, jednak nawet on docenił to, czego dokonał Zawada.

Ich wojna w oktagonie została nagrodzona przez organizację, która przyznała obu zawodnikom bonusy w wysokości 50 tysięcy dolarów.

Nagroda za nokaut wieczoru została z kolei przyznana Anthony'emu Smithowi (30-13, 16 KO, 11 SUB), który już w pierwszej rundzie, po kapitalnym front kicku i następującej po nim serii ciosów, posłał na matę Shoguna Ruę (25-11, 20 KO, 1 SUB). W związku z efektownym odcięciem rywala od prądu na konto Amerykanina również trafiło dodatkowe 50 tysięcy "zielonych".

Za poddanie wieczoru został z kolei nagrodzony zawodnik karty wstępnej - Manny Bermudez (12-0, 1 KO, 9 SUB). "Trójkąt bermudzki" już w pierwszej rundzie udusił Davey'ego Granta (10-4, 1 KO, 8 SUB)... trójkątem nogami! Również on wzbogacił się dodatkowymi 50 tysiącami dolarów.

W załączonych materiałach wideo wypowiedzi Robertsa i Smitha po ich walkach na UFC w Hamburgu.