Konflikt na linii władze Cracovii i Covilo narastał od pewnego czasu. Pomocnik - mimo ważnego do 30 czerwca 2020 roku kontraktu - chciał przenieść sie do FC Lugano za darmo. Aby go przekonać do pozostania w Krakowie zaoferowano mu podwyżkę w wysokości dwóch tysięcy euro miesięcznie puls kolejne dwa tysiące w bonusach oraz pracę w klubie po zakończeniu kariery.

 

Z finalizacją tej umowy były jednak problemy, jak tłumaczył prezes Filipiak spowodowane m.in. urlopem wiceprezesa Jakuba Tabisza.

 

W czwartek zniecierpliwiony Covilo oznajmił trenerowi Probierzowi, że w tej sytuacji nie chce dalej być kapitanem zespołu (zastąpił go Michał Helik), a po sobotnim przegranym 1:3 spotkaniu ze Śląskiem we Wrocławiu udzielił wypowiedzi, w której zarzucił nieuczciwość klubowym władzom.

 

- Nie pozwolę niektórym ludziom, by mną kręcili jak debilem – oznajmił.

 

Niedługo potem na oficjalnym koncie Cracovii na Twitterze ukazał się wpis: Miroslav Covilo chce za darmo odejść do Lugano i niesportowym zachowaniem wymusza tę decyzję na władzach klubu.

 

W poniedziałek krakowski klub wydał oświadczenie, w którym ujawnił m.in. wysokość podwyżek oraz kwoty, które otrzymywał podpisując kolejne kontrakty. Jednocześnie władze Cracovii zarzuciły piłkarzowi oraz FC Lugano złamanie przepisów transferowych FIFA, gdyż prowadziły rozmowy transferowe bez zgody krakowskiego klubu.

 

We wtorek prezes Filipiak postanowił definitywnie zakończyć spór. Spotkał się z drużyną i trenerem Probierzem. Potem Covilo wraz z zawodnikami udał się na trening. O tym czy będzie grał w meczach ligowych decydować ma tylko i wyłącznie forma sportowa.

 

- Covilo jest zawodnikiem Cracovii i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Jestem po spotkaniu z drużyną. Prosiłem, aby wszelkie sprawy załatwiać wewnątrz klubu, a nie chodzić do mediów z jakimiś pierdołami. Covilo będzie normalnie trenował. Ustaliliśmy, że poziom sportowy tego piłkarza to zupełnie inna sprawa niż szkoda, którą medialnie wyrządził klubowi – wyjaśnił Filipiak.

 

Prezes Cracovii nie ma też wątpliwości, że Serb złamał przepisy FIFA, bo prowadził bez zgody klubu rozmowy z FC Lugano.

 

- Jest to udowodnione na sto procent. Takie zachowanie zasługuje na karę dyscyplinarną, ale zobaczymy czy będziemy chcieli ją wymierzyć. Prawdopodobnie tak zrobimy, bo zawodnik zadziałał na szkodę klubu i zespołu. Fakty są takie, że prowadził rozmowy z innym klubem, wywierał presję i że zaoferowałem mu podwyżkę, mimo że miał jeszcze ważny kontrakt. Ludzie kochani! Przychodzi, mówi że ma ofertę i jeśli go nie puścimy, to nie będzie grał, a my - zamiast od razu wlepić mu karę - zaoferowaliśmy mu podwyżkę. Piłkarze pojechali na obóz, później wiceprezes Jakub Tabisz był na urlopie i powstało jakieś opóźnienie, ale to nie jest powód, aby zrobić taką jazdę i wywierać presję na władzach klubu – irytował się Filipiak.

 

W sporze tym zawodnika popiera część kibiców "Pasów". "Stowarzyszenie Cracovia To My" zaapelowało o przybycie do ośrodka treningowego, aby wyrazić swoją dezaprobatę dla działań władz klubu. Przed wtorkowymi zajęciami zjawiło się ponad stu kibiców, którzy zachowywali się bardzo spokojnie. Nie wznosili żadnych okrzyków, nie mieli też żadnych transparentów. Prezes Filipiak zaprosił kilku na rozmowę.

 

- Spotkałem się z nimi na chwilę, ale powiedzieli, że mi nie wierzą, więc jak miałem z nimi rozmawiać? Ja tego nie rozumiem. Ta sprawa jest im przecież dokładnie wykładana - dziwił się Filipiak.

 

Trener Probierz tez odniósł się do tego zamieszania i starał się tonować nastroje.

 

- Miro ma normalnie obowiązujący kontrakt. Tak naprawdę sprawa toczyła się pomiędzy nim i profesorem Filipiakiem. W sporcie jest jak w związku małżeńskim - ludzie się czasem pokłócą, ale w takich sytuacjach trzeba zachować spokój. Covilo będę oceniał tylko od strony sportowej. W poniedziałek rozmawialiśmy jak dorośli faceci. A gdy dorośli faceci poważnie rozmawiają, a pokój jest zamknięty, to nic z niego nie wychodzi na zewnątrz. Nic więcej o tym nie będę mówił. Po to Bóg dał nam dwoje uszu i jedne usta, żeby więcej słuchać niż mówić – podsumował sprawę Probierz.

 

Cracovia rozpoczęła przygotowania do niedzielnego meczu z Lechem Poznań. Nie będzie w nim mógł zagrać prawy obrońca Adrian Danek, który w spotkaniu ze Śląskiem doznał kontuzji stawu łokciowego i czekają go dwa miesiące przerwy.

 

Kontrakt z Cracovią przedłużył natomiast Milan Dimun. Poprzednia umowa słowackiego pomocnika była ważna do 30 czerwca 2020 roku, a nowa jest o dwa lata dłuższa. 21-letni Dimun zagrał w 20 meczach "Pasów" i zdobył trzy bramki.