Co dalej z Usykiem?

Sporty walki
Co dalej z Usykiem?
fot. PAP

Choć minęło już kilka dni od zwycięstwa Ołeksandra Usyka w finale turnieju WBSS (World Boxing Super Series), nie milkną echa jego wygranej.

Właściwie wszystko zostało już powiedziane. Ukrainiec stoczył kapitalny pojedynek nie dając najmniejszych szans młodszemu i znacznie mniej doświadczonemu Rosjaninowi z Władykaukazu, co dla wielu było zaskoczeniem. Szczególnie dla tych, którzy stawiali na Gassijewa wierząc, że siła nie boi się techniki. A było, co mnie nie dziwi, odwrotnie.

 

Oczywiście walka mogła mieć inny scenariusz, czasami jeden cios zmienia wszystko, ale w Moskwie wszystko układało się po myśli Usyka. Mistrz olimpijski z Londynu (2012) był znakomicie przygotowany, imponował szybkością i dynamiką, czego nie można powiedzieć o Gassijewie, ale jedno wynika z drugiego. Usyk był po prostu za szybki, za śliski dla Murata, który chyba w pewnym momencie pękł psychicznie.

 

Rosjanin miał prawo nie wytrzymać ogromnej presji, która na nim ciążyła. Nie brakowało przecież głosów, że znokautuje Usyka, a on już po kilku rundach wiedział, ż tego dnia zadanie to będzie niewykonalne. I ściany też mu nie pomogą.

 

Ta walka tylko potwierdziła jak znakomitym pięściarzem jest Usyk pokazując jednocześnie ograniczenia Gassijewa.  Ale po Ukraińcu można się było takiej postawy spodziewać. Obecność w jego narożniku Anatolija Łomaczenki i przygotowania z całym jego sztabem  były czytelną wskazówką jakiego Usyka zobaczymy w Moskwie.

 

Było pewne, że nie będzie się bił z Gassijewem tak jak w półfinale z Łotyszem Mairisem Briedisem, że nie będzie chciał nikomu udowadniać, że potrafi nokautować, tak jak to robił wcześniej w USA, gdy wygrywał z Michaelem Hunterem. Taki Usyk byłby z pewnością łatwiejszym rywalem dla Gassijewa niż ten, którego ukierunkował ojciec Wasyla Łomaczenki, Anatolij.

Tak naprawdę Usyk niczym mnie w tej walce nie zaskoczył. Po prostu zrobił to co potrafi. A Gassijew miał pecha, że trafił na tak zdyscyplinowanego i konsekwentnego rywala. Ale on ma dopiero 24 lata, jeszcze pokaże swoje wielkie możliwości. I tak dokonał wielkiej rzeczy, był przecież mistrzem świata dwóch organizacji, efektownie nokautując w drodze do finału turnieju WBSS Krzysztofa Włodarczyka i Yuniera Dorticosa. A wcześniej pokonał Denisa Lebiediewa odbierając mu pas IBF.

 

Jestem przekonany, że o Gassijewie usłyszymy jeszcze wiele dobrego, jeśli zostanie w wadze junior ciężkiej, znów będzie mistrzem.  Bardzo prawdopodobne jednak, że przejdzie do wagi ciężkiej i tam będzie miał trudniej, choć nie przekreślałbym jego szans na sukcesy.

 

Na dziś w wadze ciężkiej szybciej wywalczy sobie wysoką pozycję Usyk. Najpierw jednak zmierzy się z Tonym Bellew i zrobi z nim to samo co z Gassijewem. Przy jego atutach wszystko co stanowi o sile Bellew zblednie. Usyk jest zbyt szybki, mobilny i zbyt trudny do boksowania dla kogoś takiego jak Anglik. Nikt tak dobrze nie wykorzystuje odwrotnej pozycji jak Usyk, nikt nie ma takiej prawej ręki. Zadaje nią niezliczone ilości błyskawicznych, celnych ciosów bitych w różnych płaszczyznach i z różnych kątów.

 

Nie wiem tylko, czy równie skuteczny, szybki i kondycyjnie nie do zdarcia będzie Usyk dziesięć kilogramów cięższy. Jeśli tak, to nawet tacy atleci jak Anthony Joshua i Deontay Wilder będą z nim mieć problemy. Nie mówię, że ich pokona, ale jeśli go nie znokautują, to przegrają na punkty. Tak jak Magomiedrasul Medżidow, dziś trzykrotny mistrz świata wagi superciężkiej w boksie olimpijskim. Walczyli przed laty w rozgrywkach WSB (World Series of Boxing) i  urodzony w Dagestanie Azer nie miał nic do powiedzenia. Usyk pokonał też w tych rozgrywkach Anglika Joe Joyce’a, wicemistrza olimpijskiego z Rio de Janeiro, który będzie  teraz pracował z Abelem Sanchezem, trenerem Gassijewa i Giennadija Gołowkina.  Być może nadarzy się  okazja do rewanżu.

 

Ołeksandr Usyk urodził się 17 stycznia, tego samego dnia co jego nieżyjący już idol, Muhammad Ali. Puchar „Największego” wręczony mu w Moskwie przez ostatnią żonę Alego, Lonnie, nie mógł się więc dostać w lepsze ręce. Oczywiście jeśli ktoś lubi taki boks bez nokautów i wielkich dramatów. Usyk wygrywa elegancko, można powiedzieć, że w białych rękawiczkach.

 

I jeśli nie będzie tego stylu na siłę zmieniał, by przypodobać się szerszej widowni, to będzie również wygrywał w najcięższej kategorii. Na razie ma pięć pasów w junior ciężkiej (WBC, IBF, WBA, WBO i magazynu The Ring), jest niekwestionowanym królem tej kategorii. Potrzebował, by to wszystko zdobyć zaledwie 15 pojedynków. Niesamowite.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze