Podbrożny: Nie pamiętam tak słabej Legii

Piłka nożna
Podbrożny: Nie pamiętam tak słabej Legii
fot. Cyfrasport

Były piłkarz Legii Warszawa Jerzy Podbrożny przyznał, że nie pamięta, kiedy stołeczny zespół tak słabo grał na początku sezonu. Po porażce 0:2 ze Spartakiem Trnawa mistrzowie Polski są w trudnej sytuacji przed rewanżem w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów.

- Po wtorkowym meczu nie ma żadnych przesłanek do optymizmu. Legia praktycznie nie stworzyła żadnej klarownej sytuacji bramkowej. Przecież mistrz Słowacji miał dużo więcej okazji do zdobycia goli i porażka 0:2 była najmniejszym wymiarem kary. To dla mnie bardzo dziwne, że taki zespół jak Legia po przerwie letniej i przeprowadzeniu transferów, prezentuje się tak słabo - powiedział Podbrożny.

Bramki dla gości zdobyli zawodnicy występujący w przeszłości w polskich klubach: Erik Grendel (Górnik Zabrze) i Jan Vlasko (Zagłębie Lubin).

- Przecież w Spartaku Trnawa grali zawodnicy, którzy mieli problemy z regularną grą w naszych klubach. Trzeba podkreślić, że prezentowali się dużo lepiej od legionistów. Ciężko powiedzieć, co teraz dzieje się z Legią. Trudno powiedzieć, czy przygotowania do sezonu były źle przeprowadzone. Pewnie zmiana systemu gry też miała swój wpływ. We wtorek zespół wrócił do ustawienia z czwórką obrońców i też to nie mogło zaskoczyć. Brakuje szybkich, składnych akcji, dokładnych podań. Na pewno coś nie funkcjonuje w taktyce, skoro piłkarze mówią, że odległości między formacjami są zbyt duże - podkreślił były napastnik stołecznego klubu.

Na pomeczowej konferencji prasowej trener mistrzów Polski Dean Klafuric tłumaczył słabą postawę swoich piłkarzy wirusem, który miał ich dopaść w noc poprzedzającą spotkanie.

- Nie wiem, czy to jest prawda. Wydaje mi się, że piłkarze też próbowaliby w ten sposób się tłumaczyć, a nie słyszałem, aby ktokolwiek inny o tym mówił. Jeżeli mówił o tym tylko trener, to jest to dziwna sytuacja. Widać jedynie, że ten zespół jest bardzo słaby. Nie pamiętam tak słabej Legii, tym bardziej na początku sezonu. Rozumiem, że czasami może przyjść kryzys, ale nie na początku rozgrywek - dziwił się dwukrotny król strzelców ekstraklasy (w 1992 r. wspólnie Mirosławem Waligórą i w 1993 r.).

Rewanż na Słowacji zostanie rozegrany we wtorek. W przypadku odpadnięcia w tej fazie, Legia wystąpiłaby w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej. Cały czas trwają spekulacje, że Klafuric wkrótce pożegna się z posadą.

- To jest dylemat: czy powinien zostać. Klafuric przejął bowiem drużynę, która słabo grała, a zdobył z nią mistrzostwo i Puchar Polski. Teraz przygotował zespół samodzielnie do sezonu i pod jego wodzą drużyna przegrała trzy mecze na własnym boisku. Wydaje mi się, że władze klubu stracą cierpliwość. Wszyscy oczekiwali, że Legia dojdzie przynajmniej do czwartej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, a teraz może odpaść już w drugiej. Jeśli drugi sezon z rzędu zabraknie jej w fazie grupowej europejskich pucharów, to będzie ogromne rozczarowanie dla kibiców i działaczy - podkreślił.

Duże nadzieje wiązano z pozyskaniem z Wisły Kraków Carlitosa i Jose Kante z Wisły Płock.

- Każdego roku powtarzają się przeciętne transfery. Uważam, że lepiej co pół roku wymienić jednego lub dwóch zawodników niż wymieniać po ośmiu. Lepiej kupić jednego gracza na wysokim poziomie i zapłacić mu solidną pensję. Chodzi o to, aby sprowadzić jednego klasowego zawodnika, który podniesie poziom sportowy drużyny. Być może Jose Kante się obudzi, choć uważam, że to jest zawodnik, który będzie zdobywał gole w ekstraklasie, ale w europejskich pucharach niewiele da zespołowi. Czas pokaże, co będzie z Carlitosem. Dobrze grał w Wiśle Kraków, ale nie wszyscy potrafią się przestawić na warszawski tryb gry i życia. Trzeba mieć nadzieję, że odnajdzie się przy Łazienkowskiej - zakończył Podbrożny.

CM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze